dla bezczelnych bluźnierców, sprzedawczyków oraz Żydów z Brooklynu
Blog > Komentarze do wpisu

734. [duma]

Bądźmy dumni z naszej historii - wielokrotnie w szkole powtarzała mi to nauczycielka. A potem przez lata powtarzano to samo podlane infantylnym sosem rządowej propagandy. Propagowano patriotyzm w najgorszym, motłochowa tym wydaniu. Dzisiaj nie jest szczególnie lepiej, ale dzisiaj nikt poza tzw. żelaznym elektoratem kato-endeckim, za bardzo się tym nie przejmuje. Również dlatego, że nie istnieje już jedna, obowiązująca, bezdyskusyjna „prawda". A w związku z tym coraz więcej osób zadaje sobie pytanie, a z czegóż to dokładnie rzecz biorąc, mamy być tak bardzo dumni do kurwy nędzy?
* Czcimy i ponad miarę świętujemy klęski;
* drobne zwycięstwa są nam z reguły niewygodne, z powodów różnych, głównie z wrodzonej głupoty;
* pomniki stawiamy (z nielicznymi wyjątkami) tym, których trzeba się wstydzić, a przynajmniej do których nie powinno się głośno przyznawać;
* nie uznajemy prawd innych niż te, które sami wymyślimy;
* do własnych grzechów i mordów się nie przyznajemy, zaś chętnie udowadniamy jak inni nas mordowali i bardzo w stosunku do nas grzeszyli, och, jak bardzo;
* udział w podboju Hiszpanii przez Napoleona to chluba, udział w obronie Republiki tamże - to zdrada,
i tak dalej, i tak dalej bez końca.

A w gruncie rzeczy wystarczy jeden Gross, by tak misternie budowany przez lata obraz Najjaśniejszej, samego dobra w Europie, zwietrzał z lekka i popękał, i wywołał nerwowość ponad miarę. Oj, coś z tym naszym sumieniem nie za bardzo.

czwartek, 17 stycznia 2008, revelstein

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/01/18 10:51:58
Ejże, nie jest najgorzej. Nerwowe reakcje dowodzą, że jednak sumienie kłuje po nerach :D A z drugiej strony - wyobraź sobie, jak fajowo by było, gdyby Polacy wstąpili (zamiast do Kościuszowców) do legionu Kondor :D Może nie byliby po tej samej stronie ci Hemingway (kogo to w końcu obchodzi), ale polataliby fajnymi samolotami i w wojnie pewno wzięliby udział po właściwej stronie. Tejtam teutońskiej wspólnoty krwi i ziemi, której istnienia tak chętnie broni teraz pan prezydent RP.