|
Blog > Komentarze do wpisu
1696.Wczoraj rano gruchnęła wieść , że oto „kultowy gniot” TVP autorstwa Bronka Wildsteina wreszcie spada z anteny i kończy swój gówniany żywot. Pomyślałem sobie: szkoda, że trup tak długo się męczył, ale widocznie jednak mimo wszytko żyjemy w nowoczesnym państwie, bo choć w tym jednym wypadku zezwolono na eutanazję. Minęło jednak parę godzin i wiadomość o męczeńskiej śmierci audycji „Bronisław Wildstein przedstawia” została odwołana. Kondukt żałobny się rozformował, trumnę oddano. Program zmartwychwstał niczym jakiś Chrystus zdjęty z krzyża. I tak naprawdę nikt nie wie o co poszło. Pierwotna wersja wedle której gniot ten zleciał, bo nie miał oglądalności, jakby przestała obowiązywać, co nie zmienia postaci rzeczy, że Wildstein rzeczywiście robi coś, co jest totalną chujnią. Nazwanie tego gniotem jest zamierzoną deprecjacją ładnego i mającego określoną wartość słowa „gniot”. W miedzy czasie wyszło na jaw, że inny bambus wabiący się Kaczyński, zażądał zablokowania programu, bo miał w nim wystąpić bajkopisarz Dorn, nieszczególnie uwielbiany przez literaturoznawcę Jarosława. Prezes Orzeł, może orłem nie jest, ale skumał bidok, że tak sobie zdjąć jeden tylko odcinek to nie halo i obciach spory. Poszedł na całość i zdjął wszystko, podpierając się rzeczywistymi badaniami wspomnianej oglądalności i opiniami, że syf zawsze pozostanie syfem. Kiedy koła historii sprawnie mieliły już rzeczywistość a zetempowiec naszych czasów Wildstein odchodził w zaświaty, do sprawy z gracją włączył się drugi Kaczyński, ten niby głupszy, ale na ważniejszym stanowisku. Mediacja prezydencka zawsze jest na najwyższym poziomie, stąd też już wczesnym popołudniem zaczęło się sprawne odkręcanie sprawy. Okazało się, że program jest bardzo okej, że ach i och i bardzo przepraszam, wybitny choć dla koneserów, tylko jakieś głupie przekłamanie na linii spowodowało to strasznie zamieszanie. Wildstein więc wieczorem poszedł, nieliczni widzowie jak zwykle usnęli. Smutne w tej całej sprawie jest tylko to, że na moment rozbudziła ona kolejne niespełnione nadzieje Polaków. Bo wydawało się, że teraz jak Bronek został powieszony za dzwonek, sprawa eutanazji kolegów Pośpieszalskiego i spółki to tylko myk małym paluszkiem. Niestety, znów ktoś nas wychujał. środa, 10 marca 2010, revelstein
TrackBack
Komentarze
Gość: Conrad, 85.134.143.7*
2010/03/10 21:50:18
Bo to wicie, rozumicie zaszło nieporozumienie. Taki ceniony towarzysz nie może być odsunięty z trudnego, wicie, odcinka. On wziął na siebie trud walki o odnowę, on wytycza nowe, wicie, horyzonty. On walczy z wrogami, tymi, którzy są i tymi, którzy mogą być. Spójrzcie towarzysze, na jego twarz niezłomną, na ten wzrok w lot wyłapujący odszczepieńców, cyklistów i tfu-tfu Żydów.
|
|