dla bezczelnych bluźnierców, sprzedawczyków oraz Żydów z Brooklynu
Blog > Komentarze do wpisu

2596.

Może i jestem mało oryginalny, dołączam się do tych którzy są rozczarowani oscarowym werdyktem. Bo cały ten „Artysta” to wydumany i pretensjonalny gniot, o niczym. Zachwyty i na dodatek obsypywanie go nagrodami jest kompletnie niezrozumiałe. Nie kupuję tego, niestety. Banalna historyjka, banalnie opowiedziana i formalnie udziwniona. Zero, nic!

Może to i byłaby dobra zabawa formą i konwencja, ale dla studentów filmówki, jako materiał na zaliczenie któregoś tam semestru. Pod warunkiem jednak, że byłaby to krótka etiuda nie zaś silenie się na pełny metraż. Żeby nie daj boże egzaminator nie usnął. Próbowałem „to coś” nawet obejrzeć, ale z trudem wytrzymałem pół godziny. No, nie da się. I teraz może zastanowić się wypada, jak to się dzieje że taki gniot święci triumfy? 

Pewnie kasa i układy pod stołem, bo przecież zawsze tak bywało. I na tym tle nie bardzo dziwi mnie też porażka artystki Holland, bo po pierwsze nie było kasy by tu i ówdzie stworzyć dla filmu lepszy klimat, a po drugie… no i ile jeszcze lat trzeba i ile jeszcze filmów można zrobić na temat kanałów, holokaustu, wojny, biednych Żydów i szlachetnych Polaków? Nawet Żydzi którzy całym tym oscarowym interesem od zawsze kręcą, mają już dość niekończących się opowieści o swojej, co by nie mówić, mocno zasranej i przerąbanej przeszłości. Nawet jak robią to swoi i na kolanach. Tylko mnie niezmiennie sponsorują, ale to są ci z Brooklynu, a nie ci z Hollywood.

wtorek, 28 lutego 2012, revelstein

TrackBack
TrackBack URL wpisu: