dla bezczelnych bluźnierców, sprzedawczyków, hedonistów, ateistów oraz Żydów z Brooklynu
niedziela, 29 stycznia 2012

Dziś przykład, że jak się chce to można, nawet jeśli ma się naście lat. Oto najbardziej znienawidzoną osobą w amerykańskim miasteczku Cranston (Rhode Island) jest 16-letnia Jessica Ahlquist (foto). Jest ateistką, której udało się wygrać w sądzie sprawę o usunięcie ze szkolnego audytorium tablicy z modlitwą.

Tablica ta wisiała w szkole od 49 lat, teraz jednak musi zniknąć. Sąd ostatnio uznał argumenty skarżącej szkołę nastolatki, i orzekł że obecność tablicy w tym miejscu, jest niezgodna z konstytucją, bo godzi w nakaz zachowania neutralności światopoglądowej w przestrzeni publicznej. Jej aktywność a zwłaszcza sądowe zwycięstwo doprowadziły do tego, że dziewczyna stała się obiektem zmasowanych ataków miejscowych różnych takich Legutków, choć bez profesorskiego tytułu. Bo trzeba wiedzieć, że miasto jest w przeważającej części katolickie, w nieco takich radiomaryjnym stylu. Nic dziwnego, że dziewczynę atakują, a nam Polakom akurat łatwo jest to zrozumieć i to sobie wyobrazić.

Sama Jessica nagonką się niezbyt przejmuje i broni swojego postępowania. Utrzymuje, że jej krytycy kiedyś mogą zmienić co do niej zdanie. „Robię to też dla ich dobra. Sądzę, że choć oni mogą nie pochwalać moich działań, to przecież staję w obronie także ich konstytucji” - kwituje Jessica. Szable w dłoń przeto, drodzy polscy młodzi i otwarci, którym natrętna obecność symboli religijnych w polskich szkołach codziennie gwałci uczucia i przymusza do czegoć na co nie macie ochoty. Organizujcie się, proście rodziców o pomoc, wynajmujcie prawników i idźcie do sądów. Trzeba zacząć, a potem pójdzie samo. I niech was Legutko w dupę pocałuję.

sobota, 28 stycznia 2012

Poseł Dziedziczak (wiadomo skąd), został nazwany burakiem za to, że zaatakował w niewybredny sposób seksualność pani poseł Grodzkiej. Pytany o przyczyny całego zamieszania Dziedziczak tłumaczył, iż zrobił to z powodu braku jego tolerancji dla pogardy. O jaka pogardę chodziło?

Oto na posiedzenie komisji Kultury i Środków Przekazu zostali  zaproszeni księża.Nie wiadomo za bardzo po co ich zaproszono, no ale to jest Polska. Poseł Grodzka, wedle wersji Dziedziczaka, „wielokrotnie obrażała kapłanów zwracając się do nich per pan”. No dobrze, tylko co w tym obraźliwego? Ja rozumiałbym oburzenie, gdyby ta Grodzka zagaiła do księżula w stylu „proszę księdza pedofila”, albo żeby w inny niewyszukany sposób definiowała upodobania tego czy innego kapłana. Tymczasem ona użyła grzecznego określenia „proszę pana”, co nie jest określeniem ani napastliwym, ani chamskim, ani w żaden inny sposób obraźliwym. Co najwyżej jest wyrazem dystansu, do którego każdy ma prawo, nie zaś braku szacunku.

I jeśli ten burak Dziedziczak mówi o „elementarnym braku kultury”, to dobrze by było, aby pierwej spojrzał w lustro. Kogo tam zobaczy? Ponieważ nie ukrywam raczej swojego „elementarnego braku kultury” tudzież szacunku do tych i owych, odpowiem w tej sposób: pan Dziedziczak ujrzy w lustrze jakiegoś chuja, który stoi vis a vis i pilnie się w niego wpatruje.

piątek, 27 stycznia 2012

Zwrot w trwającym od katastrofy smoleńskiej sporze o zabezpieczenie wraku prezydenckiego tupolewa. Jak dowiaduje się ASZdziennik, naukowcy z MAK działając według bezpośredniego rozkazu Władimira Putina w ostatni weekend poderwali wrak Tu-154 do próbnego lotu. W ten sposób strona rosyjska zareagowała na spekulacje polskiej prawicy na temat stanu technicznego rozbitej maszyny. Nasz informator w MAK twierdzi, że po zatankowaniu i drobnych naprawach elektryki wrak Tu-154 oderwał się od pasa i po wykonaniu kilku kręgów nad lotniskiem i pobliskimi brzozami wrócił na ziemię, gdzie znów został przykryty brezentem. Rosjanie twierdzą wręcz, że niedługo samolot może odlecieć do Polski. Kancelaria Prezydenta dostała już zapytanie, czy Bronisław Komorowski i dowódcy rodzajów wojsk nie wzięliby udziału w tym symbolicznym powrocie. Nie wiadomo na razie czy w uroczystym locie weźmie udział premier Tusk, czy jednak zdecyduje się na rozdzielenie delegacji. (źródło: aszdziennik.wordpress.com)

Minister Boni kłamie i z uśmiechem na ustach wprowadza w błąd polskich obywateli w sprawie porozumienia ACTA. Pisze o tym nawet szwedzki europoseł Engstroem na swoim blogu. Innymi słowy matactwa Boniego, a tym samym matactwa polskiego rządu, widać już daleko poza naszymi granicami. Ale wiemy o tym i bez pomocy Szweda.

Jeśli ten dokument jest taki bezpieczny i taki w gruncie rzeczy obojętny dla polskiego internauty, to dlaczego trzymano go ściśle w tajemnicy i dlaczego konsultowano tylko z tymi którzy żywotnie byli zainteresowani jego przyjęciem? Czyli z tymi, którzy będą czerpać z niego nieuprawnione moim zdaniem i ponad przeciętne zyski. To dla mnie również złodzieje tyle, że w niebieskich kołnierzykach. Mają ryje pełne frazesów o tym, jak to świetnie chronią artystów, a tak naprawdę chronią jedynie stan swojej kasy. To mafia wykorzystującą przeróżnych twórców przez małe i duże „T”. I w interesie tej mafii działa także polskie państwo.

Prawdziwym skandalem jest też mówienie przez Tuska, że musimy podpisać ten dokument, a jak już podpiszemy, to jeszcze potem nad nim popracujemy i zastanowimy się co tu usprawnić i uprościć. To ja się pytam, gdzie tu jest logika? Bo czy pan premier podpisałby jako obywatel umowę choćby z bankiem, a dopiero po jej podpisaniu negocjował by istotę niektórych jej zapisów? On jest taki głupi i naiwny, czy mnie uważa za kretyna? 

Poza wszystkim zaś goście rozumują pewnie w ten sposób: za pół roku sprawa przyschnie, wszyscy o niej zapomną i nikt już pewnie nie będzie do tego wracał i domagał się jakiś zmian. A jak nie daj boże nie przyschnie, no to zrobimy jakąś akcję, którą „przykryje się” sprawę ACTA. Na przykład wymyślimy ustawę, która będzie karała więzieniem za używanie sieci TOR. I ci debile rzucą się nam do gardeł za TRAa, zapominając kompletnie o ACTA. No, tak jednym słowem kombinują te ścierwa. Więc nie odpuszczajmy przedwcześnie.  

PS. Najgorsze że do sprawy włącza się PiS, a to znak że zaraz wszystko się spierdoli.

czwartek, 26 stycznia 2012

Poseł PiS Tomasz Kaczmarek, czyli niesławnej pamięci kabaretowy agent Tomek, uaktywnił się w sejmie. Podczas posiedzenia komisji obrony,  zażądał informacji o działaniach kontrwywiadu w Afganistanie.

W Afganistanie zginęło niedawno pięciu naszych żołnierzy. Chciałem się dowiedzieć, jak jest chroniony nasz kontyngent” – wypalił pan Tomuś. Na szczęście nie uzyskał odpowiedzi, co oczywiście wywołało u niego sporą frustrację. Tyle, że frustrować to on się raczej nie powinien. To co zaś powinien, to przyzwyczaić się do tego, że jest nie tyle czarną owcą co czarnym baranem, którego każdy obchodzi szerokim łukiem. Trudno poważnie traktować jarmarcznych kuglarzy nazywających siebie agentami. Z niego był taki agent, jak z Kamińskiego szef CBA oraz wysoki i postawny człowiek.

Poza tym jest pewna miara nieodpowiedzialności. Każdy uzbrojony w odpowiednią wiedzę przedstawiciel MON lub komisji, sprzedając tę wiedzę, musi mieć świadomość,  iż byłoby to równoznaczne z pójściem wprost do – powiedzmy - jakiegoś tabloidu. Emerytowany agent przy wódce podzieliłby się też pewnie swą wiedzą z pierwszą z brzegu panienką, byleby tylko ładnie wypaść i dostać dupy za darmo lub ze sporą zniżką. A poza tym wszyscy zdrowi, nawet prezes czuje się lepiej.

środa, 25 stycznia 2012

Niezawodna Fronda, oraz jej równie niezawodni, z dupy wyciągani eksperci, znaleźli kolejny niebezpieczny spisek i źródło śmiertelnego grzechu.

Oto okazuje się że jogging, czyli bieganie to występek straszny, bo odciąga od boga. Katolicki manipulator powołuje się oto na nijakiego Manfreda Lütza, teologa i katolickiego psychiatrę, który twierdzi, że „żyjemy obecnie w epoce realnie istniejącej religii zdrowia”.  Ludzie więc coraz bardziej w dupie mają boga, a tym samym w dupie mają wszystkie te modły, pielgrzymki i wyznaniowe posty. Innymi słowy, wszystko co kiedyś robiło się dla ukochanego boga, teraz robi się dla zdrowia. I to jest właśnie ten niewyobrażalny skandal i grzech śmiertelny.

Grzech jest tym większy, że niesie poważne zagrożenia dla nas wszystkich, nie tylko tych biegających. Bo jeśli zdrowie staje się dobrem najważniejszym, to  zapewnienie maksymalnej opieki medycznej każdemu z nas jest absolutnym obowiązkiem społeczeństwa i państwa. Konsekwencją zaś takiej filozofii będzie natychmiastowy  krach służby zdrowia. Widzicie teraz drodzy biegający, jakim zagrożeniem śmiertelnym jesteście dla całego społeczeństwa, i jakie straszne skutki może mieć zdrada boga na rzecz grzesznego, nieetycznego, samolubnego  biegania. To co dzieje się teraz z polską służbą zdrowia jest konsekwencja tego, że zbyt wielu Polaków szwęda się biegając po parkach.  

Dla polskich katolików i katolibów nauczka z tego płynie również taka, że grzechów ciężkich na tym świecie jest niemiara, a wśród nich nadmierne dbanie o zdrowie, w tym bieganie, siłownia, basen i piłka nożna, a także rock, Nergal, Doda i Metalika, to grzechy najcięższe, których nigdy nie da się odpokutować. Dosyć więc z tym bluźnieniem. Popatrzcie na swojego najbliższego biskupa, na tą zapasioną, tłustą dupę, śliniąca się na rzecz byle jakiej innej dupy. Oto wzór do naśladowania! (Amen).

A poza tym ogólny wniosek byłby też taki, że bywają psychiatrzy, którym pomóc mogą inni psychiatrzy i do takiej prewencyjnej wizyty u kolegi pana Lütza namawiam. Tak na marginesie, to zdrowo on nie wygląda. 

PS. Cytat z frondzianego forum: „Czemu się dziwić, u nas półboginią jest Justyna Kowalczyk, która normalnie powinna mieć już z 2 dzieci. Ale rzesze frajerów piszczą z rozkoszy, gdy obcuje z kijkami i nartami...”

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 371
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
AUTOR:
EWENTUALNIE OSTRZEGAM!
KUSA POKUSA TYGODNIA
OBYWATELSKI ZESPÓŁ D/S MONITOROWANIA INTERNETU
PROWOKACJE
REKLAMA
SUPPORT
SZUKAJ A ZNAJDZIESZ
TWOJA DROGA DO MNIE. PISZ JAK MUSISZ