tabloid online w stanie spoczynku
piątek, 29 lutego 2008
Z kapituły nagrody Fikusa przyznawanej przez "ŁRzeczpospolitą" wycofała się rodzina Fikusa. Zdaniem naczelnego Lisickiego nic się nie stało. A stało się, bo jak mówi syn Fikusa „w obecnym kształcie i pod patronatem obecnego kierownictwa dziennika nagroda stoi w jaskrawej sprzeczności z wartościami, które mój ojciec reprezentował". I nie trudno go zrozumieć, wystarczy powiedzieć, że wśród tegorocznych nominatów są między innymi ksiądz Marek Gancarczyk, naczelny "Gościa Niedzielnego", Krzysztof Czabański, prezes Polskiego Radia (tak, tak, to nie jaja), Bronisław Wildstein, nieudany i nieudolny prezes publicznej telewizji, poplątany felietonista Maciej Rybiński, z którego nie wiadomo czy należy się śmiać, czy może mu współczuć. Zacne grono szajbusów, nawiedzonych i dotkniętych nieodwracalnie przez zły los, uzupełnia czołowy inkwizytor TVP Jan Pospieszalski. Więc co się dziwić rodzinie, że nie chce, by nazwiskiem Fikusa firmować tak trefne towarzystwo.
Okazuje się, że muzułmanie to strasznie delikatne i pokojowe ludzie. Większość z nich muchy nie skrzywdzi, ani kozy ni barana, a co dopiero o ludziach mówić. Taki bardzo ogólny wniosek płynie z badań jakie Gallup przez parę lat prowadził w świecie muzułmańskim. Okazuje się, że ponad 90% muzułmanów, twardo sprzeciwia się terroryzmowi, marzy o demokracji i podziwia dokonania Zachodu. Marzą im się nowe konstytucje, wolność słowa, prawa człowieka. Ale jednocześnie, ci sami muzułmanie, nie chcą nawet słyszeć o zmniejszeniu roli religii. Nie chcą, bo nie widzą żadnej sprzeczności między islamem a demokratyzacją ich krajów. Jest bardzo fajnie więc.
Tyle, że nawet przeciętnie robiony serwis informacyjny (powiedzmy w takiej telewizji publicznej), zadaje kłam pobożnym przypuszczeniom, iż islam i demokratyzacja mogą jechać na jednym wozie. Nie mogą, bo to jest po prostu niemożliwe. Przynajmniej, jeśli mówimy o demokratyzacji w naszym rozumieniu. Bo demokracja w wymiarze europejskim ma tyle wspólnego z demokracją mułłów, co Brad Pitt z Bratem Kaczyńskim (nie ważne już którym). Jak muzułmanie rozumieją naszą demokrację, można się przekonać obserwując ich życie w Europie. To tacy mili i sympatyczni ludzie, bez uprzedzeń i bez przywar. Zaś dokonania Zachodu najbardziej im się kojarzą z burdelami, które chętnie nawiedzają, uważając powszechnie, że to jest szczytowe osiągnięcie demokracji i fundamentalna gwarancja praw człowieka.

czwartek, 28 lutego 2008
Były szef MON Oleś Szczygło, teraz utrzymanek pana prezydenta, w oficjalnym piśmie pyta premiera o sposób przekazywania informacji o katastrofie CASY pod Mirosławcem. Jeśli rozumiem intencje, to ów gość jest oburzony, że news zbyt późno dotarł do Pałacyku, przez co ucierpiał wizerunek Lecha Aleksandra (vel Cipa), no i terroryści być może czyhali u bram. Pytam więc tym razem ja:
       - dlaczego tak późno dała o sobie znać wrodzona czujność pana Szczygły?
       - jakiż to wizerunek ma do stracenia nasz niemiłościwie - mściwie panujący? (pomijam już fakt, że im  mniej wie, tym mniej choruje. Budżet oszczędza na pieluchach);
       - przede wszystkim zaś pytam, na chuj w ogóle Szczygło pyta? Przecież on zawsze wszystko wie!
Prokuratura zdecydowała, że nie będzie śledztwa w sprawie domniemanego znieważenia przez Janusza Palikota pana prezydenta. Ów Palikot zaś, jakiś czas temu pytał domniemając, czy prezydent Lech Aleksander i Tak Dalej, nie jest przypadkiem pijusem, a więc czy nie chleje na umór zalewając robala. Decyzja prokuratury jest szczerze mówiąc skandaliczna, bo zostawia sytuację kompletnie nie wyjaśnioną. I nie wiem przeto, czy Leś Oleś naprawdę drinkuje, czy może jednak nie drinkuje. Jeśli umorzono dochodzenie, to pewnie dlatego, że Palikot mówił prawdę, czyli mam prawo przypuszczać, że mój ukochany prezydent jednak - niestety - pije. W przeciwnym wypadku śledztwo by trwało, by ustalić skalę ewidentnej potwarzy i zamachowca skazać w trybie 24-godzinnym na słuszną karę.
Wstrząsająca wiadomość! Jarosław Kaczyński, Bin Laden polskiej polityki (tylko że mniejszy), chce wycofać z wizji i odebrać fonię największym do tej pory (nie wzrostem) gwiazdom mediów i bohaterom niezliczonych spektakli kabaretowych. Na śmietnik zostaną odstawieni między innymi panowie Karski, Gosiewski oraz Suski. W terminologii piłkarskiej nazywa się to załapaniem na czerwoną kartkę. Według Jarosława Osamy Kaczyńskiego, goście ci elokwencją i urokiem osobistym zniechęcają ludność tubylczą do PiSu. Ba, powodują wręcz totalne wkurwienie, gdy tylko ich facjaty pojawiają się na wizji, lub ich charczenie dochodzi z radiowego głośnika. Tak więc koniec! PiS musi mieć nowe oblicze. Będzie to jednak nowe oblicze ze starym przywódcą, bo jakoś nie słuchać, by Jarosław wycofał samego siebie. A to szczerze mówiąc najbardziej pożądana zmiana. Innymi słowy, my potulni obywatele zbankrutowanej 4 ŁRzeczpospolitej domagamy się, a wręcz żądamy: Jarosławie, wypierdalaj z naszych telewizorów!!! I nie zasłaniaj się jakimiś Karskimi, Suskimi czy innymi pawianami, tylko zabierz swą dupę w troki i idź w pisdu. Wizerunek PiS nie zyska, ale też nie ucierpi.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10