tabloid online w stanie spoczynku
piątek, 30 listopada 2007
Już sam Biedroń osobą swą robi dostateczne zamieszanie. Tymczasem jakby było mu mało, gość ten (gościówa?) wydał książkę, którą prowokacyjnie nazwał „Tęczowy Elementarz". Słynna Ala okazuje się być chłopakiem, który dalej ma Asa, przy czym As to suka. I żeby już wkurwić wszystkich totalnie, ów Biedroń zażądał, aby ministerstwo od szkół wpisało jego Elementarz na listę lektur uzupełniających w liceach. Chamstwo możliwe tylko w „tej" Polsce. W świętej pamięci IV RP, Biedroniowi nigdy by nie pozwolono tak otwarcie grać w chujki. Chciałbym teraz choć na moment zobaczyć zatroskaną twarz ministra Orzechowskiego. Chciałbym usłyszeć zestaw argumentów, którymi posłuży się pan minister, by dać odpór zgniliźnie. Oczami wyobraźni widzę minę tego łódzkiego gibona. W każdym razie, jakby na to nie patrzeć, wolę normalnego i przyzwoitego geja, zamiast pojebanego bufona, nawet na ministerialnym stołku i heteroseksualnego. Ale można też powiedzieć - skoro jesteśmy w gejowskich klimatach - że niech pewna cześć ciała wejdzie w pewną część ciała pana Orzechowskiego i krzyż mu w drogę.
Nie wszystko jest takie proste i takie śmieszne. Otóż - jak słyszę - Empik, potentat w handlu książkami i wszelkim innym badziewiem, zaanonsował, że nie będzie promował książki pana Biedronia. Firma ma bowiem „świadomość", że promowanie tego typu wydawnictw, może godzić w uczucia religijne obywateli Najjaśniejszej, tudzież i klientów Empiku. Nie bardzo jednak wiem, czy wynika również z tego, że Empik nie będzie też sprzedawał „Tęczowego Elementarza". Nie był bym zdziwiony gdyby tak się stało. Swoją drogą bardzo się cieszę, że Empik dba o moje religijne uczucia, zmartwiony zaś jestem, iż absolutnie nie obchodzą go moje odczucia estetyczne. Bowiem miejsce po nieobecnej książce Biedronia zajmują tony śmiecia, słusznego jednak religijnie. I niechaj sobie tak będzie, bo jestem za wolnym rynkiem w każdej postaci i wszędzie. Ale niech sprzedają Cohelio, papieża i Biedronia. Niech sprzedają Playboya, hard porno, Więzi i Gościa Niedzielnego. I niech nikt nie martwi się o moje uczucia religijne, bo po pierwsze ich nie mam, a po drugie wychodzę z założenia, że Elementarz powinien przeczytać każdy ksiądz, by chrześcijańska teoria jak najrzadziej mijała się z codzienna praktyką.

Hasło na mury: > Co to za podejrzana rasa, gdzie Ala ma kota i ma też kutasa <
Rozgniewany na Sikorskiego prezydencki minister Kamiński mówi: „Jeśli to jest kultura polityczna, jeśli to jest w ogóle jakakolwiek kultura, to ja jestem mała dziewczynka." Święte słowa, choć nie do końca prawdziwe. Bo minister Michał Kamiński tak naprawdę to nie tylko mała dziewczynka, ale na dodatek dziewczynka obleśna i nadto rubensowska. Poza wszystkim zaś dobrze, że przyznał się wreszcie iż jest dziewczynką. Utnie to wszystkie niesmaczne plotki. Tylko dlaczego pracuje on w tego brata?
czwartek, 29 listopada 2007
Pan Nycz twierdzi że „zapłodnienie metodą in vitro jest nie do przyjęcia i sprzeczne z nauką Kościoła". Pan Nycz podobnie jak jego kumple, jednoznacznie potępia in vitro, ponieważ zgodnie z wiarą, to Bóg obdarza małżonków dziećmi, a zabieg jest sztuczną ingerencją w prawo naturalne. Dyskusja z nim na temat dzieci i sposobów ich płodzenia była by możliwa tylko wtedy, gdyby gość puknąwszy panią jakoś i w ten sposób spłodził choć jednego potomka. Można by wtedy rzec: kiepski bo kiepski, ale jednak praktyk. Tymczasem nic mi nie wiadomo, ani mym donosicielom, by pan Nycz miał jakoweś dziecię, nawet z nieprawego łoża. Niechaj więc w tym wypadku się zawrze i nie wchodzi w dyskusję z fachowcami i praktykami. To po pierwsze.
Po drugie: bajkowo-ideologiczna smycz na jakiej chodzi pan Nycz, powoduje także ślepotę. Pan ów nie zauważa, że teorie kościoła pasują dziś do rzeczywistości jak przysłowiowa pięść do nosa. Nikt rozsądny, nawet po zawodówce, za chuja nie uwierzy, że dzieci rozdaje cały ten Pan Bóg i on to ci jest panem życia i śmierci. Tak samo jak nieprawdą jest, że On stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje, bo gdyby tak było, to człowiek podobnie jak i jego stwórca byłby nieśmiertelny. Tyle tytułem dyskusji o „robieniu" człowieka i religii, która robi z nas wała.
środa, 28 listopada 2007
No cóż, chłopaczki z PiSu mają tupet. Ledwo minął tydzień jak jest wreszcie nie-ich rząd, a te frędzle już idą w zaparte. Jutro, a najdalej po jutrze usłyszę, że to nie PiS rządził przez ostatnie dwa lata, a za numery CBA, chorobę psychiczną Macierewicza, odjebkę Fotygi winna jest Platforma. Tak jak zawsze zresztą. Tak jak bezapelacyjnie winna jest za przegraną Wrocławia. Bo to rząd PO przesrał sprawę, bo przez ostatnie miesiące nie zrobił nic żeby Wrocław wygrał. A jeśli miasto dostało te 9 głosów, to tylko dzięki zaangażowaniu szarego, acz zdolnego i ambitnego obywatela Kaczyńskiego Jarosława, który czarem osobistym zdziałał więcej niż... No właśnie, niż kto? Sprawa jest dość prosta, bowiem wszystko wskazuje na to, że nawet prosty cieć na wrocławskim parkingu, nic nie robiąc, zrobił więcej niż szacowny obywatel Kaczyński. Bo on nawet nie przełożył siurka z lewej do prawej nogawki (a może odwrotnie). I nie ma co sobie dalej nad tym strzępić języka, bo koleżeństwo nie warte jest większej uwagi niż te kilka zdań. W małych łebkach, mały rozum.
wtorek, 27 listopada 2007
Nie dalej jak wczoraj pisałem, że nowa ekipa władająca tym chlewem nad Wisłą nie zrobi nic pożytecznego, tylko dlatego, że będzie się bała narazić komukolwiek. Nie minęło kilkanaście godzin, a już mamy „wyrazy wdzięczności".

Darmozjady w lejbiatych sukienkach pochwaliły Tuska za wstrzemięźliwość w sprawie Karty Praw. Biskupi - bo o nich mowa - są zadowoleni. To oni dalej rządzą, to oni decydują, co jest dobre dla kościoła, a tym samym co jest dobre dla Polski i jej spolegliwych obywateli. I żadna władza świecka, nawet najbardziej złotousta im nie podskoczy, i żaden premier, nawet łobuz z podwórka im się nie narazi. Tak Ptacy-Polacy, dumny - zdawałoby się - napis na sztandarach Bóg-Honor-Ojczyzna, ma swe głębokie korzenie. Wpierw Bóg - bo on sukienkowym daje utrzymanie, potem Honor - bo niehonorowo jest dać się wybzykać z przywilejów jakiemuś sepleniącemu premierowi, a potem Ojczyzna. Ojczyzna? Jaka kurwa Ojczyzna? Kościół jest naszą Ojczyzną, reszta się nie liczy. Koło się zamyka. Więc drodzy obywatele - jak to się mówi - Najjaśniejszej, którzy „żywią i bronią", miejcie świadomość kogo żywicie i bronicie. Polską de facto rządzą goście kościelni. Lenie i lawiranci, którzy w życiu nigdy nie wykonywali żadnej uczciwej pracy, zaś jedynym ich zajęciem jest wywoływanie duchów, rozmowa z gusłami i wieczne moralizowanie. Napić się, najeść, beknąć i pierdnąć, a potem wyciągniętym paluchem rozdawać razy i wskazywać jedynie słuszne kierunki. I w tym zapyziałym kraju nigdy, nic się nie uda. Zawsze będziemy zajezdnią Europy, najbardziej katolickim kontenerem na śmieci. Polakom gratulujemy!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7