tabloid online w stanie spoczynku
wtorek, 30 listopada 2010

Nie wiem czy wiecie, ale okazuje się że Krzysztof Kolumb był… Polakiem. Wedle "Daily Telegraph" pewien portugalski historyk, aż 20 lat spędził na badaniu pochodzenia Kolumba i odkrył, iż pan Krzysztof był synem polskiego króla Władysława III Warneńczyka. Bo Warneńczyk wcale nie zginął jak powszechnie się sądzi w bitwie pod Warną. Nie znaleziono wtedy ani ciała króla, ani jego zbroi, nic dosłownie. Król więc przeżył i uciekł na Maderę. Ciesząc się dobrym zdrowiem, ożenił się z pewną portugalską szlachcianką i zmajstrował jej chłopaka, rzeczonego Krzysia.

Teoria jest interesująca i podnosząca nas Polaków na duchu. Mamy oto kolejnego zaadoptowanego Wielkiego Rodaka. Serce rośnie, wzbiera pycha. Oby tylko nie okazało się w dalszych badaniach, że owa maderska szlachcianka to Żydówka. Sądzę również, że nim teorię tę uznamy za naszą, a Kolumba za Polaka, powinniśmy poczekać na oświadczenie PiS. Bowiem bardzo prawdopodobnym jest, iż to Lech Aleksander Kaczyński jest w prostej linii potomkiem Władka Warneńczyka, a nie żaden tam łazik i globtroter Kolumb. Czekamy przeto z niepokojem i wielkim zainteresowaniem na wyniki badań, bo to ucinało by chociaż wszelkie głupawe dyskusje, kto powinien zalegać na Wawelu, a kto czym prędzej powinien stamtąd zniknąć. No i rzecz jasna "Daily Telegraph" znów będzie miał o czym pisać.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Myślę sobie, że po wielu w ostatnich tygodniach nie najlepszych wiadomościach dla prezesa Kaczyńskiego, nastąpił pewien istotny przełom i zasadniczy zwrot. Oto nadeszła wreszcie dobra wiadomość! Panie prezesie Kaczyński, głowa do góry. Okazało się bowiem, że niscy mężczyźni rzadziej chorują na raka jąder. Wedle najnowszych badań naukowców z Maryland, którzy odkryli tę zależność, każde dodatkowe 5 cm wzrostu ponad przeciętną, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu jąder aż o 13%. A pan prezes jest zdaje się zdecydowanie poniżej jakiejkolwiek przeciętnej. Optymistyczny nastrój burzy nieco tylko fakt, że aż połowę przypadków zachorowań, stwierdza się u mężczyzn w wieku poniżej 35. roku życia. Powiedzmy jednak, że pan prezes nieco tylko przekroczył tę barierę wiekową, bo co to jest marne 26 lat, a jeśli wygląda staro i nadzwyczaj chujowo, to wszystko przez tą nachalną ruską propagandę.

Jednak pisząc tekst o Kaczyńskim, muszę zakończyć go jakąś uszczypliwością, bo tej pory było grzecznie i pokojowo. Niestety, nie będzie to nic odkrywczego, ani nawet zaskakującego. Chodzi mianowicie o to, że na raka jąder, czyli popularnych jaj, bezwzględnie szanse zapaść mają tylko ci, którzy owe jaja posiadają. W przypadku prezesa więc sprawa jest delikatna, bo nie ma jak na razie żadnych dowodów na to, że prezes jaj nie ma, ale też brakuje choćby maleńkiego dowodziku, iż coś między nogami jednak ma.

niedziela, 28 listopada 2010

Gorąco wierzę w to, iż w dobie permanentnych korków, remontów, objazdów, zajazdów i motoryzacyjnej beznadziei (przynajmniej w Warszawie), skutery są jakąś realną i bardzo ciekawą alternatywą. Zawsze też można kogoś poznać i podwieźć, co też nie jest bez znaczenia.

Wedle niesprawdzonych plotek, wczoraj katolicy na całym świecie modlili się ponoć w intencji życia poczętego, przepraszali za grzechy związane z in vitro. Bo jak mówił niezastąpiony purpuracik Sta Dziwisz: „Każde poczęte życie to nowy człowiek, który ma prawo począć się w akcie miłości swoich rodziców, a nie w laboratorium.

Dziś więc drodzy parafianie pora na rewanż. Liczę na to, iż leząc do kościoła (na ogół nie z potrzeby ducha, jeno z potrzeby trzymania fasonu, bo co by sąsiedzi powiedzieli), pomodlicie się również w intencji zdrowia psychicznego wdowy po Janie Pawle. Módlcie się gorliwie i szczerze, bo panu Stanisławowi D. niewiele już chyba poza waszą modlitwa pomoże. Módlcie się też o to, aby katolicy pod wodzą takich przeróżnych Staszków, Leszków i innych zjaw, zajęli się swoim własnym życiem, zamiast stale i bez pardonu wpierdalać się w życie innych. My damy sobie doskonale radę bez porad zdziwaczałych „autorytetów” w kieckach. No i nieustająco pytam się, ile to dzieci spłodził i wychował pan kardynał Dziwisz, że za takiego eksperta od rodziny i ojcostwa się uważa? Amen.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9