tabloid online w stanie spoczynku
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Hiszpański kościół bronił w Madrycie - jak to ładnie określono - „katolickiej rodziny". Według nich prawdziwa rodzina może być tylko katolicka, a premier Zapatero konsekwentnie „niszczy to wielkie dobro". Hiszpańskim Rydzykom udało się wczoraj zebrać gdzieś około półtora miliona ludzi (policja twierdzi, że milion z małym hakiem) i według złośliwców to wielki sukces, bo po raz pierwszy w historii w jednym miejscu zgromadzili się wszyscy hiszpańscy wierni. Do iberyjskich moherów przemówił z Rzymu najsłynniejszy adept Hitler Jugend, ukrywający się pod pseudonimem B16. Było dość ciepło, więc i było miło.
Nie wdając się w szczegóły sabatu, przypomnę jedyni w skrócie, iż Zapatero strasznie wkurwił kościelnych bowiem zaproponował: znaczącą redukcję religii w szkołach („więcej gimnastyki, a mniej religii"), cofnięcie wszelakich danin państwa na rzecz kościoła, no i wreszcie istotną liberalizację ustawy o przerywaniu ciąży oraz eutanazji. Teraz jego słuszne poglądy nieco zbladły a argumenty wypłowiały, nie mniej w dalszym ciągu należy trzymać kciuki za Zapatero. Może choć częściowo rozgoni tę czarną bandę.
sobota, 29 grudnia 2007
Na marginesie Shreka: Girzyński i Cymański to goście, którzy nigdy nie pokazywali mamie ptaka, nawet kiedy srali w pieluchy. Można rzec więcej: są to goście, którzy w ogóle ptaka nie pokazywali komukolwiek. I konsekwentnie, nie pokazują go i dzisiaj. Racja, bo kto by też chciał to oglądać. Mają z tego powodu kompleksy, objawiające się zwalczaniem wszystkiego, co wygląda jak ptak, zwłaszcza w ich bujnej wyobraźni.
Używam tu konsekwentnie słowa „ptak", choć zupełnie bezwiednie. Należałoby bowiem posługiwać się barwniejszym i mocniejszym słowem „chuj". W przypadku obu panów jest to też zdecydowanie bardziej uzasadnione. Taki Girzyński na przykład, to po prostu chuj i jego chuj.
piątek, 28 grudnia 2007
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie niesławnej „wanny Wassermanna", bo nie dopatrzyła się w całej sprawie żadnego spisku. Ale paranoiczny, w falę czesany minister, rzeczony Wassermann, nie ustępuje. Mówi: "Ta decyzja jest dla mnie krzywdząca i niezrozumiała. Prokuratura nie wyjaśniła bowiem motywu działań sprawców".
A przecież spisek był, i pan Zbynio zaświadczyć może honorem swym i słowem. Bo przecież Zbynio był „kimś", nie jakimś zwykłym chujoplątem z ulicy. Był strategicznym ministrem, postrachem przestępców i wrogiej agentury, więc w grę nie wchodzi niechlujstwo czy błąd instalatora. W grę wchodzić może tylko spisek, precyzyjnie zaplanowany zamach! To nawet mały cygan z podwórka wie, że wszystko ukartował dajmy na to Michnik z kumplami z Mosadu, przy cichym wsparciu ubeków wiadomo jakiego pochodzenia. Innymi słowy - pełna kompromitacja prokuratury. Paranoiczny kraj, paranoiczna ex-władza, a w dodatku kaftanów nie dowieźli.
czwartek, 27 grudnia 2007
Kwak 1 - „Europa boi się Jezusa" - mówi rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. A ja się boję ludzi w rodzaju owego rektora (ksiądz Dyduch). Jeśli powstał on, ów Dyduch, w wyniku zapłodnienia in vitro, to jestem przeciwko in vitro.
♦ komentarz z forum: „Dyduch, Europa pamięta doskonale miliony spalonych na stosach w imię tzw. Jezusa, widzi Rydzyka i moherowe berety oraz pazerność (...) klechów, pamięta Tiso, chorwacki bandytyzm oraz milczenie Piusa XII w obliczu zagłady Żydów. Zamilcz waść..." (by_cet3)

Kwak 2 - Jako prawdziwy choć nieco przyszywany Polak, no i rzecz jasna patriota pełną gębą, jestem pod wrażeniem dokonań dwuletniego pontyfikatu naszego przeuroczego prezydenta Jego Małości Lecha Aleksandra i Tak Dalej. To, co ten gość zdziałał przez te dwa lata, nie udało się przez dziesięć lat Kwaśniewskiemu. Ba, Kwaśniewski nie zrobił nawet 1/5 tego co nasze najdroższe Xero na świecie. I jeszcze trzy lata mu zostały, i aż strach pomyśleć, co on jeszcze zrobi pożytecznego przez te trzy lata. Ile sukcesów nas czeka, ileż radości i jaka duma nas rozeprze niczym świąteczny bąk, czyli pierd. Na szczęście potem, będzie już tradycyjnie i przewidywalnie, czyli Przeproś i Spierdalaj.

Kwak 3 - Gruchnęła wieść, która dokumentnie spierdoliła święta wszelakim moherom. Otóż te redemptorysty, wymieniły sobie jakiegoś generała, no i spekuluje się, że ten nowy, pogoni ojczulka Tadzika w pizdu. To dowód na to, że ludziom brakuje delikatności i poszanowania tradycji. Jakby te całe media nie mogły o tym powiedzieć po świętach, a najlepiej po nowym roku. A tak babciom i dziakom, oraz kandydatom do moherowego stanu, karp osią w gardle stanął. No kurwa mać!!!

Przeczytane w Szarej Sieci: „ Ażeby wam PiSowcy dzisiaj papieru toaletowego brakło i żebyście nie mieli gdzie kupić! Wszystkie sklepy pozamykane, katolickie oszołomstwo. Wesołych Świąt!" (by_takeone)

środa, 26 grudnia 2007
Korzystając z tego, że żona obchodzi święta, to i ja przy tej okazji trochę leniuchuję. Mam wolne, bo przez te dwa dni wszyscy w Polsce mają wolne, więc nie zależnie od wyznania, nie mam wyboru. Próżnuję i z nudów czytam wszystko jak leci. I zastanawiam się. No, bo w takiej „Vivie" na przykład...
Na swojej stronie internetowej pisemko to reklamuje się jako „ekskluzywny magazyn o gwiazdach". Fajnie, tyle że zdecydowanie więcej tam śmiecia niż gwiazd. Na czym więc polega ta „ekskluzywność" zaprawdę nie wiem. Nie wiem też, czym kieruje się redakcja, która za gwiazdę uznaje jakiegoś pana Janiaka, gejowatego bubka o mózgu wędzonej szprotki. I jeszcze na iluś tam stronach opisuje jego ponoć wielką - a przecież banalną do bólu - miłość, do jakiejś średnio rozgarniętej pizdy, też ponoć gwiazdy. Można by nawet nad tym przejść do porządku dziennego (ot, śmieci piszą o śmieciach), gdyby nie dziwne zestawienie. Bo tuż obok, to „ekskluzywne" piśmidło publikuje tekst o prawdziwej gwieździe, czyli Januszu Kamińskim, najlepszego sortu polskiej wizytówce w Hollywood. Po co Kamińskiemu tego typu reklama, w tego rodzaju piśmie i w sąsiedztwie nadmuchanych dupowłazów, ni w ząb nie jestem w stanie pojąć.
No, ale to tak wszystko na marginesie, z powodu świątecznej nudy okrutnej...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7