tabloid online w stanie spoczynku
środa, 31 maja 2006

Och ta teczka Kaczora. Wczoraj zakwakał on, że ją ujawni, pod warunkiem jednak, że ją wpierw zweryfikuje, bo ktoś tam strasznie majdrował. Dziś kwaczy urzędnik Ziobro wydukał z charakterystyczną dla siebie pewnością o nieomylności, że: Teczka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego mogła być sfałszowana. Zapowiedział śledztwo!

Panie ministrze, niechaj pan już nie wszczyna tego śledztwa, bo najnormalniej szkoda na to kasy. Od razu podajcie werdykt: tak, teczka waszego wodza, to jawne fałszerstwo i prowokacja, to doklejanie mu rogów, pisiora i gęby sprzedawczyka. Taka teczka z związku z tym nie może być opublikowana. I nie będzie.


Czołowy rybak nowej RP a nawet minister od rybek, nijaki Wiechecki, będzie się sądził z Faktem o własną godność. Tenże bowiem plugawy dziennik przypisał ministrowi czyny, których on, broń boże, nigdy nie popełnił. On nawet nie wie, co to jest czat za przeproszeniem. Całość tej histerycznej nagonki na niego, to głupi wygłup, którego on rzecz jasna płazem nie puści. Nie będzie liberał i lumpeninteligent jakiś, pluł nam w twarz. Nam, zdrowej części społeczeństwa. Jako osoba powszechnie znana jest narażony na różne głupie ataki, ale są przecież granice tolerancji. Małczi sobaka – jak zwykł mawiać partyjny kumpel ministrunia, nijaki Zawisza, Artur zresztą.

A skoro trąciliśmy pisiaków… Wyobraźcie sobie, że popularny Bulterier, znany szerzej jako Jacek Kurski, broni się rękami i nogami przed własną popularnością. Bidok jest taką gwiazdą, że musiał zmienić już numer komóry (dzwoniła jak oszalała), a teraz maskuje jeszcze biuro poselskie. Przed wejściem zawiesił mikroskopijną tabliczkę, żeby broń boże nikt nie zauważył, że tu rezyduje prominentny poseł partii na P. Jak się ludziska zwiedzą to znów poleca szyby, a to przecież nic przyjemnego. - Błagam, nie podawajcie adresu mojego biura. Ludzie walą do mnie drzwiami i oknami, dali mi już dwieście spraw do załatwienia. Pracuję już tyle, że żona prawie mnie nie widuje, a zdarza się, że do godz. 13 nie mam czasu zjeść śniadania - mówi Kurak. No zazdrość wprost bierze, a żonie oczywiście współczujemy z całego serca naszego liberalnego, amen. - Ludzie mnie lubią, co odczuwam na ulicach - zapewnia poseł. Och Jacek, jak my cię kurna lubimy, to ty nie masz pojęcia. Ale ty się jeszcze z prawdziwą miłością nie zetknąłeś. Nie martw się, wkrótce poczujesz mrowienie w dupsku. To miłość przemówi.

 

Czy w trakcie wczorajszego meczu tzw. reprezentacji kibice - jak raczył się wyrazić Pan Boruc - odstawili wieś? Być może, ale jeszcze większą wieś odstawili kumple Pana Boruca. To już od bardzo długiego czasu wybitni specjaliści od sportowej popeliny zwanej własnie wsią, tyle że nikt nie chciał tego zauważyć i nazwać po imieniu. Jak ów zlepek piłkarzy na poziomie przeciętnej III ligii europejskiej dostał się na Mundial, tego nikt racjonalnie nie potrafi wytłumaczyć. No, ale zaczęliśmy od kibiców. A skoro przy nich jesteśmy, to ja ciągle szukam jakichkolwiek śladów doniesień, jak to minister Ziobro rozprawił się wreszcie z bandytami z Legii i nijak nie mogę nic znaleźć. Były takie szumne zapowiedzi i co, znów cała para poszła w gwizdek? Gdzie te wyroki Panie Ministrze? Możliwe, że źle i nieuważnie szukam, że przeoczyłem konferencję parsową na której Pan Zbyszek poinformował opinię publiczną, że właśnie skazano tylu to a tylu psycholi na grzywny i więzienie... Ale jeśli nie przeoczyłem, to co do diaska się dzieje? A pan sędzia i wiceminister Kryże, to coś robi w tej sprawie? Zdaje się, że ma spore doświadczenie w skazywaniu tzw. elementu, wrogów publicznych Ojczyzny, wichrzycieli i zboczeńców. Tymczasem nic się nie dzieje. Nuda, można powiedzieć. Być może dużo ważniejszą dla bezpieczeństwa Ojczyzny, a więc i pilniejszą, jest sprawa ks. Malińskiego, niźli sprawa kilkudziesięciu dupków, którzy coś tam ukradli, zdemolowali, generalnie nawywijali, ale - co istotne - nie byli konfidentami SB. Panie Ministrze, jesteś Pan Wielki Ściemniacz i krótko mówiąc - odstawiasz Pan wioche.

wtorek, 30 maja 2006

Mąż opatrznościowy narodu Jarosław Kaczyński, powiedział dziś coś, co prawie zwaliło mnie z nóg. Własnym uszom i oczom uwierzyć nie mogę. Otóż on powiedział, że ujawni swoją teczkę!!!!! Wkrótce ujawni – jak dodał. Musi mieć jeszcze trochę czasu, by z teczki tej usunąć ślady wrogiej działalności nijakiego pana Lesiaka. Byle esbek nie będzie mu bowiem gmerał w papierach i dopisywał jakieś głupoty. Jeszcze wyjdzie na to, że on (Jaruś) jakimś agentem był. A przecież wszyscy wiedza, łącznie z bratem, że nie był i nigdy nie będzie. Swoją drogą strasznie dużo ten Lesiak musiał tam podopisywać, skoro usuwanie jego prowokacji trwa aż tyle lat. Gdyby nie ten wredny spisek wiadomych sił, Jarosław teczkę ujawnił by już wieki temu. Na razie kolega przewodniczący zachowuje się jak ignorowana przez kawalerów dziewica, dąsa się i obraża. I obiecuje. No ale niektóre dziewczynki już tak mają, albo podpaska za duża, albo pada deszcz.

Okazuje się, że Artur Zawisza, nasz ulubieniec, chodząca dobroć i inteligencja, poseł na Sejm Tysiąclecia, zaciekły tropiciel bankowych afer, jest małym rozbójnikiem. No, może rozbójniczkiem - nie przesadzajmy z tymi komplementami. Według prasowych doniesień, ten wielki (duchem), mały (wzrostem) człowiek, wymierzył był czas jakiś temu, sprawiedliwość na przejściu granicznym jakiemuś przedstawicielowi pewnie łże-elit, za bezpodstawne wciskanie się bez kolejki. Gość ten (ze Śląska bodaj) obraził takim zachowaniem, zdrową elitę przyszłej IV RP, za co - jak rozumiem - słusznie dostał po mordzie. Teraz się jeszcze awanturuje i niesłychanie zajętego posła ciąga po jakiś sądach (wiadomo kto tam zasiada). To jest skandal i jako przeciętny obywatel Kaczolandu żądam powołania w trybie pilnym, specjalnej komisji sejmowej, która by ujawniła wszystkich prowodyrów tego bezprzykładnego spisku.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5