tabloid online w stanie spoczynku
niedziela, 31 maja 2009

Nawet jeśli to Żydzi (popychani przez Rzymian) uśmiercili obywatela Jezusa, to i w tej kwestii okazali się narodem niezwykle praktycznym i przewidującym. Pamiętajmy bowiem, że w tamtych zamierzchłych czasach, równie popularnym co i krzyżowanie sposobem uśmiercania, było topienie pacjenta lub pacjentki. Niby rzecz bez znaczenia, choć z dzisiejszej perspektywy dość istotna. No bo wyobraźmy sobie drodzy parafianie, co by to było gdybyśmy dziś właśnie, w przypływie miłości, uwielbienia i wiary głębokiej, zamiast krzyży nad drzwiami musieli wieszać akwaria?

sobota, 30 maja 2009

Z wielkim i z niczym nie porównywalnym żalem przyjąłem informację, że pana Wojciecha Cejrowskiego wyrzucono także z Trójki. Biedny, prześladowany człowiek. Przypominam, iż media to ostanie już miejsce, z którego wywalono pana Wojtka. Wcześniej za drzwi wystawiła go żona, a także przestali go wpuszczać do knajp i klubów, bowiem skutecznie płoszył gości. Jeśli zdarzyło się, że jakoś się przedostał przez kordon ochrony, to w chwilę potem kelner brał go za klapy i dyskretnie aczkolwiek zdecydowanie (czasem z kopem a czasem bez), wypychał go z lokalu, najlepiej przez kuchenne drzwi. „Nie będzie nam oszołom psuł powietrza i apetyt odbierał klientom”. No, ale jak się popiera Marka i Jurka, oraz niezmiennie od lat prezentuje się poglądy obrażające racjonalnie myślących ludzi, to pretensje i żale należy mieć tylko do siebie. Poza tym chodzi też o estetykę, bo jak długo można tolerować szmirę. W każdym razie wszystko ma swój początek i koniec. Wyleniałym kundlom podwórkowym mówimy nasze zdecydowane "nie"! Odjazd!

piątek, 29 maja 2009
Nie zamierzam bronić kościoła scentologicznego, martwi mnie natomiast nierówne traktowanie różnych religii. We Francji otóż przed sadem stanęli przywódcy kościoła scjentologicznego oskarżeni miedzy innymi o wyłudzanie pieniędzy i posługiwanie się manipulacją. No to pytam się, dlaczego jeszcze nikt nie oskarżył o to samo kościoła katolickiego, czyli sekty dużo starszej, dużo większej i wyłudzających kasę od ludzi na nieporównywalnie większą skalę i to od setek lat. Ba, poziom manipulowania ludzkimi uczuciami i zachowaniami, oraz skala mniej lub bardziej tajnego ingerowania w życie państwa są porażające. To mega przestępstwo, które uchodzi im płazem. Więc jeśli ci scjentolodzy popełnili przestępstwo polegające na wyciąganiu datek od wiernych i obiecywaniu im w zamian cudów, to dlaczego uważa się, że kościół katolicki działając dokładnie na tym samym polu, i stosując te same a nawet bardziej perwersyjne techniki, jest czymś w porządku, nie podlegającym ściganiu za działalność kryminalną? To przecież jest również „zorganizowana grupa przestępcza". O charakterze wybitnie mafijnym, przenikająca struktury państwa, korumpująca państwowych urzędników i mającą niebagatelny wpływ na sposób sprawowania przez nich władzy. I jeśli w tej Francji przez scjentologów jakaś pani Aude-Claire Malton, straciła kilka tysięcy euro, czyli dorobek życia, to jej głęboko oczywiście współczujemy, choć na naiwność i głupotę nie ma niestety lekarstwa. Ale proponuję również, aby z podobną troską pochylić się nad losem tysięcy głupich, naiwnych i skołowanych polskich emerytek, które bez żadnych skrupułów okradane są z ostatniej złotówki emerytury, przez chciwych i nie znających litości urzędników seksty tzw. kościoła katolickiego. Janosiki w mordę kopane!
czwartek, 28 maja 2009
Znajomy mego znajomego jest księdzem. I kiedy wczoraj zasiedzieliśmy się wspólnie nad flaszką (to znaczy ów ksiądz, mój znajomy i ja), okazało się, że ksiądz ów to nie taki święty jakby można było przypuszczać. Zrobił nam dłuższy wykład na temat trendów, mód i podziałów wśród tak zwanego rodzimego duchowieństwa. Wedle niego książa w dużym skrócie dzielą się na miastowych i wiejskich, a to z kolei rzutuje na styl życia który prowadzą. Co do wiejskich sprawa jest jasna: cały czas są na tapecie, więc się pilnują, a z wiekiem gnuśnieją. Ot, typowe wiejskie ćwoki. Ani pochlać dobrze nie mogą, ani podupczyć przyzwoicie, bo stare baby i kumy zaraz wyśledzą i wypatrzą. Jednym słowem - przejebane. Dużo lepiej mają „miastowi" , a zwłaszcza wielkomiastowi. Są w miarę, albo i całkowicie anonimowi, stąd też wolno im praktycznie wszystko. Kluby, dyskoteki, panienki, gorzała - to u nich wręcz norma. Niczym nie różnią się tu od innych samotnych mężczyzn bez sutanny. Ponoć- jak twierdzi znajomy mojego znajomego - w Warszawie jest nawet ekskluzywny burdel, który od lat specjalizuje się w obsługiwaniu głównie panów księży. Szampanik, dupka, albo nawet dwie, mała przyjarka z selekcjonowanej maryśki, i do boju. Następnego dnia wyluzowany księżulo zagrzmi z ambony i z błotem zmiesza zboczeńców, amatorów seksu poza-małzeńskiego, rozwiązłych i nie moralnych obywateli, zazwyczaj katolików, łamiących przykazania boże i w dupie mających nauki nieodżałowanego rodaka J2P. I aż żałuje, że nie zostałem księdzem. A że nie wierze w boga? Cóż to ma za znaczenie i kogo to obchodzi. Ksiądz z wczorajszej popijawy stwierdził, że również w dupie ma te wszystkie bajeczki, a do wypełniania misji wystarcza jedynie umiejętność świętojebliwego nawijania. Każdy na to się nabiera.
środa, 27 maja 2009
Można lubić i szanować pana prezydenta, tak jak 2% obywateli, można go też go nie szanować i uważać za mega-nieszczęście na dwóch kaczych nogach, tak jak czynię to ja i pozostałe 98%. Jednak teraz te 2% powinno przejrzeć na oczy i przejść na właściwą stronę mocy. Odrzucając zaś przynajmniej na chwilę wszelkie niechęci i złośliwości, należy zapytać, co sądzić o prezydencie, który z czysto politycznych, żeby nie powiedzieć rodzinnych powodów, decyduje się zaskarżyć ustawę medialną? Ja nie mówię, że jest ona doskonała, ale jej kwestionowanie dzisiaj oznacza, że pan prezydent nie rozróżnia kolorów. Powiem więcej: pan prezydent RP daje do zrozumienia, że jest skłonny poprzeć paranoidalny układ w mediach publicznych, że ceni i darzy zaufaniem pana Farfała. Jest nawet w stanie publicznie powiedzieć, ze lepszy Farfał faszysta, niźli wrogowie jego brata Jarosława, amen.
Przy okazji chciałbym też zaprotestować przeciwko nagminnemu używaniu wysoce nieprecyzyjnego określenia. Otóż gazety uporczywie piszą o panu Farfale jako o „związanym ze środowiskami narodowymi byłem neonaziście". A skąd wiadomo, że to „były", a nie cały czas aktywny neonazista i faszol, nieco tylko uspiony? Pan Farfa pewnie tylko sprytnie przycupnął za węgłem i za bardzo się nie wychyla. Udaje tylko, że faszystą już nie jest. A to chyba ściema, bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym wedle mnie całe życie trąca.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8