tabloid online w stanie spoczynku
czwartek, 30 czerwca 2011

----- Po upublicznieniu fragmentów tzw. „białej księgi” Macierewicza, nie wiemy nic więcej ponad to co od dawna już wiemy (również o stanie zdrowia autorów). Tego, czego niezmiennie nie wiemy, to po jaką ciężką cholerę pilot Protasiuk w ogóle podchodził do lądowania, kiedy warunki były jakie były. Wszystko inne jest konsekwencją właśnie tego. I nie bardzo (a nawet wcale) przekonuje mnie argument, że przecież tę białą księgę napisali ludzie normalni, bo wedle mojej wiedzy, ludzie nienormalni i wariaci tym się charakteryzują, iż są na 100% przekonani, że są normalni.

środa, 29 czerwca 2011

----- Według raportu "PISA 2009 Results: Students On Line" porównującego kompetencje internetowe 15-latków z 19 krajów, młodzi Polacy znaleźli się w czarnej dupie. Są na czwartym miejscu od końca, gorzej wypadli tylko Austriacy, Chilijczycy  i Kolumbijczycy.

Z grubsza chodzi o to, że małolaty z Polski nie za bardzo wiedzą jak znaleźć najpotrzebniejsze informacje i jak rozwiązać problem mając przed sobą tylko komputer. Nie wróży im to dobrze na przyszłość, ale – szczerze mówiąc – to już nie moja sprawa.

Niestety, dopóki w polskich szkołach bajkologia prymitywna, zwana oficjalnie religią, będzie ważniejsza niż informatyka i podstawy pracy z komputerem, dopóty matoły będą matołami. Dopóki komunistyczny laptop (czyli kupiony w prezencie na komunię) będzie pozbawiony dostępu do Internetu, to będzie tylko kupą plastiku i gadżetem, którym co najwyżej pochwalić się można przed zawistnymi sąsiadami. A internetu nie podłączymy, bo ksiądz dobrodziej powiedział, że to zło i szatan wcielony i zgnilizna straszna  i pan Jezus bardzo by się gniewał gdybyśmy w domu mieli coś takiego.

wtorek, 28 czerwca 2011

----- Jakby się komuś nudziło (w Warszawie),  to lada moment będzie miał git rozrywkę. Pseudo Solidarność, czyli marna i tandetna kopia „tamtej” Solidarności, organizuje kolejną hucpę. Polityczną awanturę dla pijaczków, frustratów i nierobów, nie wiadomo dlaczego zwaną społecznym protestem. Związkowi bonzowie suto opłacani z zakładowych kas, będą łazić po ulicach i krzyczeć, że jest im tak strasznie źle. Wspierać ich będzie ileś tam innych, niby-związkowców i udawaczy, tyle że już nie na wypasionych etatach.

Mówi się, że do protestu dołączy również delegacja Greków, czyli także zawodowych naciągaczy i leni, od których solidarnościowi zadymiarze wiele mogą się nauczyć. Wśród gości ewidentnie brakuje Kubańczyków, którym też się nie przelewa, oraz kolegów związkowców z Korei Północnej którym również łatwo nie jest.

Na szczęście, żeby nie było nudno – jak już zjarają się wszystkie opony i wylecą wszystkie szyby – związkowej sile przewodniej narodu i przybudówce pisiactwa, do tańca i do flaszki przygrywał będzie artysta Kukiz. Wspólnie sobie pośpiewają, zapijając mineralną. Bo Kukiz choć nie wielbład, wodę bardzo lubi. I jeśli kiedyś zakrzyknąć było można, że nie ma wolności bez Solidarności, to teraz czas najwyższy drzeć się w niebogłosy: Więcej normalności bez Solidarności.

poniedziałek, 27 czerwca 2011

----- Tydzień bez gdaczących biskupów, to tydzień stracony. Zgodnie z obowiązującą ostatnimi czasy modą, biskupy gdakały o związkach partnerskich. „Kościół nie może przymykać oczu na to zjawisko i milczeć, gdy w naszych czasach rodzi się nowy obyczaj, sprzeczny z nauką kościoła” – wyrzucili z siebie sukienkowi przebierańcy. Mało to oryginalne, przyznacie, bo to stara już jak świat mantra powtarzana dzień w dzień i tak pewnie do usranej śmierci. Na nikim normalnym nie robi więc wrażenia.

To co ciekawe, to fakt,  iż tę i inne złote myśli, panowie biskupi wydalili z siebie po dwudniowych obradach w Licheniu. Nie wiem co jest takiego w tych Licheniu, ale ktokolwiek tam dotrze natychmiast mu się we łbie pieprzy. Ludzie jadą i głupieją. A ponieważ biskupy to też ludzie (przynajmniej na razie), więc głupieją tak samo, a może jeszcze bardziej, bo to ludzie specjalnej troski.

Apeluję więc do was, omijajcie ten Licheń szerokim łukiem, bo to pierdziszewo ma zgubny wpływ na zdrowie, zwłaszcza zaś psychiczne. A poza tym pierdolcie biskupie gadanie. Jak wam dobrze bez ślubu, to sobie żyjcie na zdrowie i po łapach walcie tych, którzy nos wsadzają w wasze, czyli nieswoje sprawy.

PS. A tak na marginesie... W dalszym ciągu podtrzymuje pomysł, by zadupie Licheń, czym pędzej przechrzcić, na Lecheń. PiS się ucieszy a głupota będzie bardziej skoncentrowana.  

niedziela, 26 czerwca 2011

----- Pewne angielskie małżeństwo, w ogrodzie przed swoim domem, postawiło sobie kopię słynnej rzeźby Michała Anioła „Dawid''. Kopia, jak to wierna kopia, ma wszystko jak i oryginał, łącznie z tym co między nogami (foto). No, cóż – powiecie – to wielka sztuka, klasyka, kanon, trudno cokolwiek kwestionować.  I tu jesteście w błędzie. Nie podobało się to sąsiadom, bo to pornografia, która w sposób istotny obraża ich uczucia wszelakie, tak więc złożyli stosowny donos. Do drzwi sympatycznego starszego państwa zapukali więc przedstawiciele rady Leicestershire wraz z policją i wątpliwy szczegół między dawidowymi nogami kazali zakryć.  To koniec (na razie) całej tej tyleż śmiesznej co do kwadratu absurdalnej sytuacji.

Niestety jest i drugie dno tej historii. Otóż wydarzenie to, uświadamia nam Polakom i wiernym sługom bożym,  jak daleko z tyłu jesteśmy. Przynajmniej z dziesięć lat za Murzynami…, przepraszam Angolami. W kraju błogosławionego Wojtyły, w królestwie modelowego katolicyzmu z grubą nutą pleśni, nikt jak do tej pory nie wykazał się podobną czujnością. To wstyd, bo powinniśmy być pierwsi i dawać przykład Europie. Zaspaliśmy parafianie ewidentnie i trza się pięścią walnąć w pierś i popiołem z grilla łby posypać.

Czas nadrobić zaległości i czym prędzej zarządzić przegląd wszystkich tych muzeów, parków i ogrodów, czy aby jakiś Dawid, czy inny posag o wielce podejrzanym imieniu,  z gołymi jajami na widok publiczny się nie wystawia. A ewentaualnych sprawców demoralizacji, pociągnąć do odpowiedzialności z całą surowością. I do kościołów też należy zajrzeć, czy gdzieś tam Jezus na krzyżu spoczywając jajcami nie świeci, bo opaska mu się zsunęła nie daj boże. Zróbmy z tym porządek, gdyż zgorszenie się szerzy, a Wojtyła patrzy z nieba i oczy zasłania z obrzydzenia. Ostatecznie coś jesteśmy mu winni za to poświęcenie. Amen.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7