tabloid online w stanie spoczynku
piątek, 31 lipca 2009

Pewna pani, ciotka prominentnego polityka (niechaj więc pozostanie anonimowa) właśnie pochwaliła się popularnej bulwarówce, że przypadkowo co prawda, ale jednak uratowała w czasie powstania życie nijakiego Rajmunda Kaczyńskiego. Ów Rajmund jakiś czas potem stał się ojcem najbardziej znanych i pokracznych polskich bliźniaków. Jedyne co tę panią usprawiedliwia, to fakt, że była wtedy młoda i nie wiedziała co robi. W takim wieku bawić się w politykę...

To jedna z najsmutniejszych deklaracji pana pRezydenta. Zapewnił on na konferencji prasowej, że nie będzie pisał bloga! Zdecydowana większość nas internautów, przez cały czas pełna była nadziei, że oto już, oto lada moment, nasz ulubiony fragles da nam przednią rozrywkę, rozrywkę jakiej jeszcze nikt nam nie dał. A tu kurna, taki afront. I już pal sześć z kim mu się ten blog kojarzy, bo ważniejsze jest samopoczucie pana pRezydenta. On ma naprawdę od pyty obowiązków, robota jest nie do przerobienia, i żądanie żeby jeszcze dodatkowo pisywał bloga, jest zwyczajnie nieludzkie.  Pomyślcie: do końca kadencji jest jeszcze jakieś pięćset dni z okładem, a tu tyle teczek do przewalenia, tyle świąt do opykania, małpek do wypicia, oraz godziny, godziny pracy koncepcyjnej, aby Polska rosła w silę a PiSowi  żyło się dostatniej. Nie ma mowy, sie nie wyrobi bidok.

czwartek, 30 lipca 2009

Panowie z PiS chcą wprowadzenia zakazu propagandy homoseksualnej. Nad projektem ustawy pracują już dwa pisie betony Mularczyk i Górski. Wzorem ma być niesławna ustawa litewska, karząca więzieniem za pozytywne przedstawianie homoseksualizmu, biseksualizmu i poligamii. Panów dwóch jakoś nie zraża to, że z tejże Litwy śmieją się wszyscy w całej Europie, mając też dla nich nieco zrozumienia, bo to przecież zapyziałe dzikie stepy i pola od zawsze i na zawsze. Trudno w sumie od takiego kraju oczekiwać czegoś mądrego, zwłaszcza godnego naśladowania. Ale matołom z PiSu jakoś to nie przeszkadza. Niestety jest też druga strona medalu, o wiele poważniejsza. Otóż tacy właśnie idioci jak ów Mularczyk i Górski,  więcej robią dla promocji homoseksualizmu, niż najbardziej nawet wrzaskliwi aktywiści homo. Zawzięte, ideologiczne koncentrowanie się na walce z homoseksualizmem, zakazanie, karanie, prześladowanie, rodzi coraz bardziej widoczny efekt odwrotny do zamierzonego. Samoistnie i lawinowo rodzi się klisza wedle której homoseksualista to europejczyk i postępowiec, zaś heteroseksualista to wieśniak i ciemniak. Homoseksualistą warto być, należy być, wypada być, i niestety zwłaszcza młodzi ludzie takiej modzie coraz bardziej hołdują. I to jest właśnie niezaprzeczalna „zasługa” całej armii nawiedzeńców, homofobów i uzdrowicieli moralności. Dzięki nim rośnie nam coraz liczniejsza armia gejów i lesbijek. I będzie się to pomnażało wprost proporcjonalnie od skowytu moralnych ciot. Następnym etapem będzie więc panie Mularczyk, wasza propozycja, by tu i ówdzie zbudować obozy reedukacyjne dla tych zboków (to wasz język), które reedukacyjnymi będą tylko z nazwy. W istocie będą to obozy koncentracyjne dla wszelakich odmieńców, nie mieszczących się w definicji prawdziwego Polaka, katolika i patrioty. Tak oto historia zatoczy koło. Widzę nawet dużą szansę powodzenia takiej operacji, bo w temacie obozów koncentracyjnych to nieco doświadczenia już mamy.

środa, 29 lipca 2009

Burmistrz pewnej nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej, opowiedział mi wczoraj przy kawie i coś tam, coś tam(znamy się od lat), jak to parę dni temu dostał list protestacyjny od grupy wczasowiczów. W liście opatrzonym jedenastoma podpisami domagano się, aby burmistrz zakazał lotów nad plażą motolotni ciągnącej za sobą baner reklamowy. Powiecie, wszystko w normie, lata toto nad głowami, hałasuje, więc plażowicze się wkurwiają. Nic podobnego. Nie o hałas tu chodzi. Wczasowiczów denerwuje, a wręcz irytuje nie motolotnia a ów baner który ona ciąga. Jest to bowiem reklama pewnej marki kondomów, czyli prezerwatyw. W liście utrzymanym w charakterystycznym dla takich osobników ultymatywnym stylu, autorzy domagają się natychmiastowego wstrzymania lotów, gdyż treści które umieszczono na banerze mają demoralizujący  wpływ na dzieci i młodzież przebywające na plaży. Na szczęście burmistrz ów należy do nielicznej grupy tych nie strachliwych, i grzecznie acz stanowczo kazał szanownemu państwu się dymać, czyli spadać na drzewo. Tyle, że taka reakcja zdarza się mniej więcej jedna na dziesięć. Pozostałych dziewięciu burmistrzów, w te pędy podpisało by kwit, który absolutnie zakazuje dalszych tego typu praktyk i moralnie wątpliwych reklam, a następnie na kolanach doczołgałby się do miejscowego bożego namiestnika by zameldować, że zadanie zostało wykonane. Oczywiście powyższą  opowiastkę można potraktować jako taką sobie niewinną historyjkę o posmaku folklorystycznym. Ja byłbym jednak bardziej ostrożny. To kolejny przykład coraz bardziej bezczelnego panoszenia się moherowej kołtunerii. To, że jeden czy drugi burmistrz zachował się przytomnie i racjonalnie niechaj nas nie uspokaja. Jutro zjednoczone siły katolandu odstrzelą sukcesywnie wszystkich tych, którzy rozum cenią bardziej niż tupanie nogą. I wtedy nawet herbaty nie będziecie się mogli napić w domu bez pisemnej zgody waszego parafialnego anioła stróża. No, chyba, że powoli acz sukcesywnie zaczniemy się jednoczyć, by wreszcie posprzątać ten rozlewający się po kraju moherowy syf.

wtorek, 28 lipca 2009

Jednak bez zaskoczenia. Pan pRezydent odstrzelił swojego wydawało się niezastąpionego przydupasa Kownackiego. Przydupas okazał się być nie tyle przydupasem, co najzwyklejszym chujem, który za dużo kłapnął ozorem i zdradził (świadomie lub z wrodzonej głupoty), że pRezydent jest jednak burakiem i kompletnym amatorem. Była to zdrada i zniewaga, a ta niestety krwi wymaga. Tak więc Kownacki poległ. Cześć jego niesławnej pamięci!

Zwolniło się stanowisko. Oto więc do boju ruszył ostatni już chyba stajenny pana pRezydenta Władysław Stasiak.  Skoro jednak sięga się po tak ostateczne zasoby, to z góry wiadomo kto to jest. Spady, spady i jeszcze raz spady! Stasiak to może i sympatyczny na pierwszy rzut oka chłop, ale też człowiek absolutnie bez właściwości, osobowości, jasnych poglądów i charyzmy. Ma trzy istotne zalety: mówi  zdecydowanie szybciej od Kownackiego, ma zawsze ogoloną mordę i jest mistrzem w trzymaniu palca w dupie pRezydenta. Dla niego pRezydent zawsze będzie wielki, nawet gdy jest mały niczym pies pokojowy sąsiadki. Nie urywajmy tej prawdy: sprawne włażenie w dupę prezydenta, to gwarancja awansów i życiowych sukcesów,  czego właśnie pan Stasiak jest najznakomitszym przykładem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7