tabloid online w stanie spoczynku
niedziela, 31 lipca 2011

----- Pan ksiądz Bertołd (proboszcz archikatedry warszawskiej) w wywiadzie dla pewnego katolickiego manipulatora, utyskuje strasznie nad rozwodami. Że coraz ich więcej, i w ogóle, i ach... I że małżeństwo tak jakby przestawało być modne, a coraz więcej tych grzesznych związków partnerskich (czyli na kocią łapę), co to państwo toleruje zamiast zwalczać i ze wszech sił młodych ludzi ze złej drogi sprowadzać.

A ja sobie myślę, że skoro ten pan ksiądz taki mądry jest i wielce taki zatroskany, to czemu sam rodziny nie założył małżeństwem kanonicznym rzecz jasna przypieczetowanej? Czemu stroni od „podstawowej komórki społecznej”, żyjąc nieco pasożytniczo, na cudzy koszt i nie wycierając gilów i dup rozwrzeszczanych bachorów? Niech da przykład, miast pouczać innych, sam tego nie próbując.

sobota, 30 lipca 2011

----- Wczoraj o 10.00 w Polsce zaczęto prezentacje tzw. Raportu Millera. Przyznam szczerze, że szkoda mi było czasu na kolejne, publiczne międlenie sprawy, która mnie już kompletnie nie interesuje. Nawet nie włączyłem satelity. Wybrałem zajęcie alternatywne, dużo bardziej atrakcyjne, zajmujące, relaksujące i pozytywnie nastawiające do życia. Plaża, słońce, morze i kojące widoki tego i owego... czegóż więcej trzeba?  Należy szanować swój czas i jeśli tylko można, oddawać się przyjemnościom. A jakaż to przyjemność ogladać w nieskończoność wypłowiałą mordę Macierewicza czy skwaszoną minę Kaczora, lub też babę z ciagle tłustymi włosami? Nawet byle jaka dupa na plaży jest w tym zestawieniu o wiele ciekawszym wydarzeniem i mega atrakcją.

piątek, 29 lipca 2011

 ----- Nijaka Suchocka, ambasador Polski w tyleż kanapowym co kabaretowym państewku Watykan, wydała z siebie głos. Głos żarliwej katoliczki, żarliwie leżącej krzyżem na sfilcowanych watykańskich dywanach. Oświadczyła bowiem (za pośrednictwem Gościa Niedzielnego), że jest zwolennikiem całkowitego i bezwarunkowego zakazu aborcji, bo to dla katolika nakaz sumienia.

Mogę powiedzieć, że gdybym była w parlamencie, złożyłabym pod takim projektem swój podpis”

Brutalnie napiszę tak: rożnorakiej maści babciom składanie tego typu ekscentrycznych deklaracji przychodzi niezwykle łatwo i bez jakichkolwiek przyszłych konsekwencji. Te wszystkie Suchockie, Sobeckie, Boby czy inne dziwadła, forsują więc coś, co w żaden sposób nigdy nie będzie ich już dotyczyć. Z łatwością podpiszą wszystko, byleby tylko biskup pogłaskał je po łebkach i dał darmowe miejsce na cmentarzu, możliwie jak najbliżej kaplicy. Podpiszą też (w poczuciu dobrze spełnionej misji) projekty ustaw (jeśli tylko by powstały) zakazujących np. tatuowania się, operacji plastycznych czy chodzenia w bikini po plaży. Bo ich to nie dotyczy (na szczeście).  Bo to jest właśnie ta misja życia: ja nie mogę to innym też zakażę i namieszam. Ot, kupy zwyczajne.

czwartek, 28 lipca 2011

----- Przegladając serwisy plotkarskie szybko dochodzi się do wniosku, że kanikuła w pełni. Stąd może ni z gruchy ni z pietruchy, do wydarzenia numer jeden urasta historia jakiegoś boksera, który nażarł się pastylek antydepresyjnych i nieco go z tego powodu ciepnęło. Trafił zatruty do szpitala, a gawiedź takich jak ów bosker przymułów, śledzi – zagryzając do krwi pazury - czy pan Diablo (czy jak mu tam) jeszcze dycha. I czy nasza dzielna i sprawna jak cholera państwowa i jak najbardziej społeczna służba zdrowia postawi na nóżki bohatera ulicy, narodowy skarb i powód do dumy. Ostatecznie to dla nich nie lada wyzwanie, nie to co słabowita i upierdliwa staruszka z przeciwka. A ja dumny jestem bardzo, że także dzięki moim składkom na ochronę zdrowia, uratowany zostanie wybitny bokser, ostatnio ponoć głównie damski. I tylko tych pastylek jakoś tak mało połknął, bo wedle mnie stać go było na dużo więcej.

środa, 27 lipca 2011

----- Prokuratura wojskowa ujawniła nowe/stare informacje dotyczące katastrofy TU154. Wynika z nich m.in., że system automatycznego odejścia nie został aktywowany. Po raz n-ty już więc wychodzi na to, że w dawaniu dupy piloci tutki byli prawdziwymi mistrzami. Poza tym wbrew teoriom takich i owakich ekspertów i domorosłych śledczych z nadmiernie rozbudowanym ego (tak, tak panie Macierewicz), wszystkie urządzenia samolotu działały poprawnie. Lekki defekt (nadmierne smarowanie) wykryto jedynie u generała Basika. Niestety, nie zdezaktywowano też jak należy systemu permanentnego zakłócania bezpieczeństwa lotu popularnie zwanego Kaczyńskim.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7