tabloid online w stanie spoczynku
niedziela, 31 sierpnia 2008
Dyktatura staruchów ma się dobrze i ciągle się rozwija. Niewielka liczebnie korporacja londyńskich staruchów, ma we władaniu zbiory tzw. Instytutu Sikorskiego. Korporacja ta nie jest do końca jednolita i solidarna, bo niektórzy z członków chcą wbrew woli innych oddać zbiory Polsce, czyli Warszawie. Nasze miejscowe staruchy (także w sensie mentalnym, a nie tylko ze względu na wiek), bardzo ten pomysł popierają, bo to przecież własność Polski, a nie jakiejś tam emigracji. Popierają ów pomysł również dlatego, że jak już te zbiory trafią do takiego dajmy na to IPNu, to dopiero zacznie się zabawa. Dostawszy nową krew, i nowy stos teczek i teczuszek, będzie można znów przez parę lat nieźle się bawić donosami, opluwaniem, obrzucaniem gównem i mieszaniem z błotem. To ulubiona zabawa polskich „elit intelektualnych" zwłaszcza z przeszłością niby-kombatancką i wykształceniem niby-historycznym.
Niezależnie więc od syfu jaki panuje w całym tym Instytucie londyńskim, byłbym zwolennikiem rozwiązania wedle którego zbiory kwitów, zdjęć i teczuszek powinny zostać tam gdzie są. Niech zaleje je woda, niech wpierdolą je myszy, niech kurz je zlepi na amen. Mimo wszystko są tam jednak bezpieczniejsze niż w Warszawie. Najistotniejsze zaś jest, że nikt tam się nimi nie interesuje, nie wyciąga ich na światło dzienne, by przypierdolić bliźniemu. I to jest najważniejsze. Ważniejsze od jakiejś tam historii, która jak wiadomo niczego nie uczy. Przynajmniej Polaków.
sobota, 30 sierpnia 2008
Jape szeroko rozwarł papież, mierni ale wierni obywatele, wszyscy inni nawiedzeni, łącznie pewnie z miłośnikami zwierząt. Zażądali mianowicie, aby z muzeum we włoskim Bolazno usunąć na ten-tychmiast rzeźbę ukrzyżowanej żaby. Muzeum zaś na to jak na lato. Ani myśli ulegać presji kościelnych.
Dla mnie, owa żaba, to żadna tam sztuka, a raczej kolorowy kicz. Pamiętajmy jednak, że kicz jest tak wszechobecny, że staje się sztuką. To po pierwsze. Po drugie zaś nie ma żadnego przepisu, któryby zabraniał wystawiania kiczu. Zresztą, tak na marginesie, gdyby nie krzyk i „promocja" wiernych, żaby tej nikt by pewnie nie zauważył. Po trzecie z kolei: co obraża jednego, kompletnie nie rusza drugiego. Gdybyśmy postępowali w sposób jaki proponują i promują kościelni, nigdy nic nie udałoby się wystawić, pokazać czy przeczytać, niezależnie od wartości. Zlewanie więc permanentne i zdecydowane woli nawiedzonych eunuchów, jest nie tylko czymś normalnym, ale i pożądanym.
Oczywiście powyższe uwagi nie mają żadnego zastosowania w Polsce. Tu, w bastionie europejskiego katolicyzmu jarmarcznego, do takiej sytuacji w ogóle by nie doszło. Ze świecą szukać dyrektora muzeum czy kuratora wystawy, który podejmowałby samodzielne decyzje. Nim cokolwiek taki gostek wystawi, wpierw leci do najbliższego proboszcza po akceptację. Nie będzie wiec nam żadna żaba pluła w twarz i uczucia obrażała. Amen.

piątek, 29 sierpnia 2008
Urlop przerywa nasz Orzeł, nasz prezydent, by udać się na szczyt w sprawie Gruzji. Jestem pod wrażeniem, jak ten gość ciężko zapierdala. Zastanawiam się tylko dlaczego akurat przypiął się do tej Gruzji? W Tybecie jest dużo gorzej, dużo więcej krwi, permanentna wojna od lat, a nasz Wizjoner jakoś tego nie zauważa. W tej kwestii, mordę swą zamknął na kłódkę. I nie jest wytłumaczeniem tylko to, że facet nie wie gdzie ten Tybet leży. W grę wchodzi pewnie coś innego.

czwartek, 28 sierpnia 2008
Najgorszym pomysłem, jaki może mieć filmowiec, jest zamiar zrobienia filmu historycznego. Zwłaszcza w Polsce. Tym razem chodzi o „Tajemnice Westerplatte". Co to takiego było to Westerplatte jeszcze powinniście pamiętać, bowiem w szkołach katowano nas tę bajką do zarzygania, regularnie co roku, a może nawet częściej. W każdym razie młodemu pokoleniu przypominam, iż to historia z cyklu jak dzielny i nieugięty Polak dał odpór zdradzieckiemu Szwabowi, by na końcu z honorem lec.
Opowieść Chochlewa (bo on reżyseruje ten film) nie idzie niestety w tym słusznym od lat kierunku. Co ciekawe, legendę Westerpalatte umocnili, a może po części również wymyślili komuniści i jakoś dzisiaj, w dobie IPNu, rozliczeń, obalania pomników i patriotycznych rozliczeń, nikt jeszcze nie zażądał wycofania tego z podręczników szkolnych. Ale to tak na marginesie...
W każdym razie autor filmu nieco inaczej widzi nie tyle historię Westerplatte, co historię ludzi ubabranych w tę beznadziejną obronę. To widzenie jest tak inne, że Instytut Sztuki Filmowej chce cofnąć przyznaną wcześniej dotację.
Czym bowiem będzie ten film w opinii „prawdziwych historyków i najprawdziwszych Polaków"? Będzie „wulgarnym, ordynarnym, brutalnym atakiem na złotą legendę Westerplatte, mającym na celu zniszczyć nie tylko ją, ale i oczernić i zhańbić żołnierzy tam walczących".
A w czym że jest tak „wulgarny", „brutalny" i chorobliwie nienawistny?
Ano, dlatego, że:
- dowódcy notorycznie chleją gorzałę a upici biegają z giwerą w łapie krzycząc „ja tu jeszcze zrobię porządek"
- żołnierze również notorycznie chleją
- uchlani czy trzeźwi spierdalają (po wojskowemu - dezerterują) jak tylko się da i ciotowaty dowódca tego nie widzi
- oglądają zdjęcia z gołymi dziwkami, a niektóre z nich nawet liżą (w kiblu pewnie się onanizują, bo jakby inaczej)
- szczają bez żenady na portret „ukochanego dowódcy i patrioty" marszałka Rydza-Śmigłego
- bardziej ich interesuje jak zwędzić żarcie z magazynu niż jak trafić podchodzącego Niemca
- bardzo ich interesuje również, jak długo jeszcze potrwa ten cyrk i w ogóle po co ta obrona, skoro można było wcześniej cichcem się wycofać, ty bardziej ze na chuj komu ten kawałek lądu.
Nie należy więc się dziwić, że film nim jeszcze powstał już został skreślony przez narodowo słuszny element naukowo-historyczny, i już jest hitem choć jeszcze nie trafił (jeśli w ogóle trafi) na ekrany.
Film uderza w godność i honor polskiego żołnierza" - słuchać wokół porykiwania zwolenników tylko słusznej historii. To nieprawda i fikcja - wtórują jeszcze inni zwolennicy fikcji zwanej prawdą. Badacz tej poprawnej historii Westerplatte nijaki Drzycimski (kiedyś na służbie u Wałęsy) twierdzi nawet, że „w scenariuszu jest obrzydliwa scena lizania pornograficznych kart. Jestem gotów założyć się, że jeśli mieli przy sobie jakieś obrazki, to były to wizerunki świętych, do których się modlili". No, to wiecie już w czym rzecz i dlaczego film jest do dupy. Świętych nie ma. Szkoda też, że w tym czasie Wojtyła nie był już papieżem, bo na pewno w cieniu drzewa obok wartowni numer 1, stałby jego pomnik. I pewnie losy Westerplatte inaczej by się potoczyły.
środa, 27 sierpnia 2008
Kwak 1 - Jest afera. Prezydent Lech K. spóźnił się - jak podają media - na uroczystość podpisania umowy w sprawie tarczy. Powód jest oczywisty! Te złośliwe chujki z rządu, te Kaczofoby, kazali jego eminencji zapierdalać po schodach, niczym jakiemuś lokajowi. Musiał bidok pokonać 54 schodki!!! Gość młody nie jest, nóżki ma raczej małego zasięgu, kondycję o kant dupy potłuc, więc nie ma co się dziwić, że się spóźnił. Pomijam już taki drobiazg, że w gruncie rzeczy mamy tu do czynienia ze zmową i działaniem na szkodę, bo jeszcze tydzień temu w tym miejscu było tylko 45 schodków. Jakiś palant specjalnie dobudował 9 schodków. A niech się drób męczy!

Kwak 2 - Gazety wyliczyły, że Ziobro by przeprosić w telewizjach różnych doktora Garlickiego, musi wyłożyć nieco ponad sto tysięcy z własnej jak najbardziej kieszeni. Poseł do bogatych nie należy, więc pewnie takiej kasy nie ma. Nikt mu nie pożyczy, bo nikt już nie wierzy, że Ziobro mówi prawdę. Jak twierdzi że odda, to pewnie łże jak pies. Więc jeśli napotkacie przypadkiem żebrzącego, lub myjącego szyby na skrzyżowaniu Ziobrę, to wrzućcie mu do kapelusz złocisza. Mam też prośbę do gejów... Wiem, że gościa serdecznie nie lubicie, ale gdyby przypadkiem, gdzieś w kiblu na dworcu, albo w parku pod drzewem, oferował wam niedrogą usługę, to zlitujcie się i pochylcie nad potrzebującym człowiekiem.

Kwak 3 - Ci, co w komentarzach na forach odsądzają Szymona Majewskiego od czci i wiary, nazywając jego zachowanie wobec Kurskiego „obrzydliwym", niechaj nie zapominają, iż obywatel poseł Kurski wcale nie jest porządnym gościem. Bo jeśli zachowanie Majewskiego było „obrzydliwe", to jak można nazwać zachowanie pana posła? Daleki jestem więc od współczucia Kurskiemu, że znalazł się publicznie w niezręcznej sytuacji, że ktoś zrobił z niego przysłowiową szmatę. On do tego przywykł już chyba, spływa po nim to jak woda po (omen nomen) Kaczce, mówi że to deszcz, choć wszyscy w koło plują. Taki typ, niestety.
Zasłużył pan sobie na to panie pośle, boś w rzeczy samej kolego, najgorszego sortu polityczną szmatą.
 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7