tabloid online w stanie spoczynku
niedziela, 30 września 2012

Słynna czerwona nitka kabalistów nie daje spokojnie spać kilku naprawiaczom. Ksiądz profesor Leszek Misiarczyk jest tym zdegustowany i mówi, że wiara wielu ludzi (w tym celebrytów) w cudowną jej moc jest zastanawiająca. Co tam księże profesorze, wiara w jakąś tam czerwoną nitkę. Wasza wiara w jakiegoś brodatego i siedzącego w chmurach starucha, co to wszystko zrobił, stworzył i poukładał, to jest dopiero mistrzostwo świata. Czerwona nitka przy tym, to maleńki i nic nie znaczący wełniany pryszcz.

Gazeta Wolska Codziennie, czyli niezastąpione źródło codziennej rozrywki donosi, że w ciele jednej z ekshumowanych w zeszłym tygodniu ofiar smoleńskich znaleziono fragment nitu. Ma to być kolejny, mocny dowód, potwierdzający tezę o eksplozji samolotu. Tymczasem wedle mnie to niekoniecznie musi być nit. Radziłbym wszystkim panom śledczym, pod światłym i mentalnym dowództwem pana Macierewicza, by raz jeszcze przyjrzeli się sprawie i dokładnie ją zweryfikowali. Bo jestem wręcz przekonany, że żaden to nit, jeno wraża ruska kula. I z pewnością wiadomość ta ucieszy kilka osób, a kilka innych poczuje się zdecydowanie lepiej.

sobota, 29 września 2012

Z czysto tabloidowego obowiązku informuje przeto, że paręnaście tysięcy mętnych katolików pod wodzą nawiedzonych mętów, kotłuje się dziś w centrum Warszawy. Te męty małe i duże, skutecznie mącą spokój, nie dając się cieszyć warszawiakom słonecznym weekendem. Znów na męty nie ma bata. Pewnie też brakuje sanitariuszu, bo oto mamy kolejną okazję by wyłapać wszystkich (lub prawie wszystkich) chorych którzy nieopatrznie zgromadzili się w jednym miejscu. Są niczym na tacy, a służby medyczne nic nie robią.  

Obserwując wczorajszy pogrzeb Anny Walentynowicz, mamy już jakie takie wyobrażenie jak wyglądał będzie (a że będzie, to nie ma żadnych wątpliwości) pogrzeb Jarosława Kaczyńskiego. Pomijam fakt, że chyba na razie nie ma w Polsce takiego cmentarza, który byłby godny przyjęcia tak czcigodnego nieboszczyka, ojca, męża i kochanka Solidarności, tudzież gwałciciela w jednym (ot, standardowy katolicki model).

Niewyobrażalnym raczej jest też to, aby pogrzeb odbywał się przy udziale kompanii reprezentacyjnej, bo bez żartów proszę, kompania to kpina i obniżanie rangi wydarzenia. Ministerstwo Obrony na ten czas zorganizuje i przeszkoli pułk reprezentacyjny, a salwy (wielokrotne) oddane zostaną złotymi kulami, zrobionymi z kruszcu odzyskanego ze skarbców Amber Gold.

Jeśli w tym czasie - dzięki bogu i królowi Jesusowi – ojczyzną będzie rządził jakiś prezydent Prawdziwy Polak, żałoba narodowa będzie treściwa i przynajmniej półroczna. Odzyskane Ministerstwo Spraw Zagranicznych wymusi również żałoby na krajach sąsiednich. Pewnie będzie jeszcze wiele innych królewskich wprost zaskoczeń, których na razie za bardzo nie potrafię sobie jeszcze wyobrazić, ale pewien jestem, że będzie godnie, czule, narodowowyzwoleńczo i bogato, łzawo również będzie i wiernopoddańczo. I obyśmy w jakimś sensowym czasie tego święta doczekali, bo inaczej wspomnienia wczorajsze i wyobrażenia w pamięci nam się – nie daj boże - zatrą. Lepiej tak na świeżo sprawę załatwić.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12