tabloid online w stanie spoczynku
poniedziałek, 31 października 2011

----- Redaktor Piotr Ściemka oświadczył właśnie, że opuszcza szeregi rycerzy dziennika Rzeczpospolita. Jeśli nie znajdzie roboty w jakimś Waszym Nocniku albo innej Wolskiej, to być może uda mu się zaliczyć najskuteczniejszą w życiu kurację odchudzającą. Trzymamy kciuki, bo z pewnością mu się to przyda. Zgrabna sylwetka to zagwarantowane branie wśród dup. Stankiewicz oszaleje.

----- Droga publiczności źle się dzieje w Toruniu! Kilku tamtejszych Rejtanów z odzysku, tudzież argumenty żywcem wyjęte z weekendowego poradnika aktywisty katolickiego, nie zapobiegły bluźnierczemu wydarzeniu.

W studenckim klubie „Od Nowa” odbył się (22.10) długo wyczekiwany przez wszystkich koncert zespołu Behemoth, któremu lideruje Adam Darski, czyli Nergal.  Jedni koncertu oczekiwali, by mieć okazję do zadymy i modłów, tudzież żarliwego onanizowania się niezachwianą wiarą, drudzy -  bo kręcił ich koncert i pan Nergal, czyli gwiazda teraz pierwszej wielkości. Zresztą gwiazda głównie dzięki wysiłkom tych pierwszych.

Żeby było zabawniej, ów klub w którym koncert miał miejsce jest położony tuż obok Wydziału Guślarstwa UMK, znanego też pod nazwą Wydziału Teologicznego. Była to też główna kwatera zbolałych i ciągle obrażanych katolków, którzy zebrali się tu na „modlitewnych czuwaniach”, by wykrzyczeć swoje „nie” bluźnierstwu. W przeddzień guślarze się organizowali: maile, i smsy fruwały pod sufitem, telefony grzały się jak nigdy. Niestety, dostępne mi źródła dyskretnie milczą ona temat liczebności modlitewnie czuwających i proszących o zbawienie dla grzesznej duszy Darskiego tudzież jego fanów.

Niepotwierdzone są też doniesienia, że ojciec Rydzyk osobiście roznosił wśród czuwających kanapki. Uważam, że to wstrętna plotka, tym bardziej, że pana ojca Tadeusza na kanapki raczej teraz nie stać. Zbiera grosik do grosika, by zapłacić grzywnę. Jakby jednak nie było w tym Toruniu, módlcie się żarliwie drodzy obywatele i parafianie, by duch odnowy zstąpił na toruńską ziemię. Tę ziemię!

niedziela, 30 października 2011

----- Wyczytałem sobie właśnie, że państwa tak znane i o ugruntowanej demokracji jak Gambia, Mozambik, Togo, Liberia, Gwinea–Bissau, Wyspa św. Tomasza i Wyspa Książęca, uczciły pamięć wielkiego polskiego prezydenta, wydając serie znaczków pocztowych z wizerunkiem Jego, oraz jego squaw. To zdecydowanie lepiej, niż w  mało demokratycznej i dyktatorskiej Polsce, gdzie znaczka nawet nie uświadczysz, a pomnikowe inwestycje jakoś też tak niemrawo idą. I mówiąc szczerze to się wcale temu nie dziwię, bo jakby nie patrzeć, ten nasz pan prezydent Kaczyński świetnie do tych afrykańskich standardów pasował.

----- Marks mówił, że religia to opium dla ludu. Freud zaś twierdził, że to powszechna nerwica prześladowcza, z której ludzkość powinna się jak najprędzej wyleczyć. Comte bywał oszczędny w słowach i definiował religię jako dziecięcy etap rozwoju człowieka. Nietzsche z kolei uważał, że chrześcijaństwo jest czymś z gruntu chorym, bo rozpowszechnia resentyment i buduje niewolniczą mentalność. Bardzo już współczesny Dawkins zastanawia się jak to jest, że jeśli jedna osoba ma urojenia, to mówimy wtedy o chorobie psychicznej. Ale gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią. I w ogóle po co to nam? Dziś masz boga Google. Wchodzisz i wiesz wszystko.

sobota, 29 października 2011

----- W partii podstępu z ograniczoną poczytalnością, trwa polowanie z nagonką na tak zwanych ziobrystów. Termin ziobryści jest już na tyle powszechnie znany, że raczej nie muszę tłumaczyć o co chodzi.

Na czele frakcji tych ziobrystów, stoi gość, który do niedawna był kaczystą, wiernie i bez sprzeciwu liżącym dupę prezesa. Lizanie mu się widać znudziło i wybrał opcję, żeby to wreszcie jemy teraz ktoś polizał. Lizusów zebrało się całkiem sporo, łącznie z niedawnym psem rasy bulterier, Jackiem „Qrfskim” Kurskim. Pies jak to pies, zawsze lubi lizać jaja, i to nie koniecznie swoje.

Druga strona, czyli ci wspomniani kaczyści, też nie zasypuje gruszek w popiele. Murem stoją za dupą prezesa, deklarując, że jak lizali tak dalej lizać będą, może nawet z jeszcze większym zaangażowaniem, bo prezes jakoś z tej traumy porażki musi się wylizać. A któż lepiej go wyliże niż oni właśnie. Kaczyści poza tym zacierają ręce, że jak już wypierdolą na zbity pysk tych ziobrystów, to całkiem istotnie zmniejszy się konkurencja i kolejka do prezesowej dupy. Wszystko więc układa się w zgrabną całość.

Pozostaje jeszcze kwestia czy tych ziobrystów tylko wypierzyć z partii, czy dodatkowo ściągnąć z nich skórę i nabić na pal. Zaniechanie tego w przypadku pejotenowców, poskutkowało poważnymi komplikacjami wizerunkowymi i towarzyskimi, a w konsekwencji przegranymi wyborami. Nie ma co kryć, że rozpuszczone jadaczki tych wszystkich Jakubików, Poncyliuszy i Kowali, smrodu sporu narobiły i jadu tyle się z nich wysączyło, że nie dziwota, że prezes wśród elektoratu zadołował. Więc tym razem nie ma się co pieprzyć: wypierzyć, oskarpować i do dołu z wapnem.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10