tabloid online w stanie spoczynku

* NAJŚMIESZNIEJSZA ŁRZECZPOSPOLITA WOLSKA

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ledwie wkraczamy w nowy rok, a już zapowiada się, że może on być dość rozrywkowy nawet. Zadba o to choćby Akademia Obrony Narodowej (Warszawa-Rembertów), która na 9 kwietnia 2013 roku zapowiedziała zorganizowanie konferencji... „Jan Paweł II a problemy bezpieczeństwa". Zapytacie czy to tak na poważnie, czy może to ja sobie jaja znów robię? Moi mili, to jak najbardziej poważna niestety wiadomość, choć wiem, że brzmi absurdalnie. Konferencja będzie, potwierdzono mi to w sekretariacie (22.681 41 10) Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego AON, bezpośredniego organizatora tego epokowego wydarzenia. 

Jednak zapytacie co ma piernik do wiatraka a Wojtyła do obronności? W opublikowanym biuletynie tej tragifarsy czytamy: "celem jest określenie wyzwań w tworzeniu bezpieczeństwa Polski i Europy w XXI wieku w świetle nauczania bł. Jana Pawła II". Ręce opadają, choć horyzonty się poszerzają. Bo Wojtyła nie tylko był najwybitniejszym literatem, narciarzem, aktorem, trenerem, no i papieżem oczywiście. Był także najwybitniejszym generałem i dowodcą i dzięki ci Akademio za otwarcie mych ślepych oczu na ten ważki fakt. A tak a’propos ten syf i brud wokół uczelni to kiedy łaskawie posprzątacie?

środa, 26 grudnia 2012

"Wielki event telewizyjny, jakim jest bożonarodzeniowa ramówka, coraz częściej obchodzi się bez Bożego Narodzenia“

Tak oto bracia Karnowscy narzekają na świąteczną zawartość telewizyjnych ramówek. A jeszcze 10-15 lat temu – dowodzą - w telewizji aż (ponoć) roiło się od seriali i filmów religijnych. Oczywiącie problem jest kilkuwymiarowy.

Po pierwsze od religii i ogólnie zaczadzania to Karnowscy i ich zwolenicy mają telewizję Trwam. Po to jest to coś, żeby na okrągło od rana do wieczora pokazywało filmy, seriale i inszą religijną drobnicę. Po drugie mam wrażenie, że Karnowscy żyją w innym kraju niż ja i inną oglądają telewizję. Bowiem co otworzę telewizor to wylewa się z niego potok mniej lub bardziej beznadziejnych kolęd w wersji light, punk, regaee, modern lub zupełnie na ludowo. A na zmiane z tymi porykiwaniami wystepuje obowiązkowo jakiś towarzysz ksiadz niższej lub wyższej szarży, pierdolacy zazwyczaj kompletnie od rzeczy. Wszystkie skrzętnie gromadzone przez cały rok pierdoły, lęgnące się we łbach tzw. pasterzy, muszą koniecznie znaleźć ujście w te trzy dramatyczne dni. Z telewizora wylewa się więc szerokim strumieniem potok myślowych rzygów.

Do tego obowiązkowa gwiazdka u strażaków, gwiazdka w domu dziecka, gwiazdka w Afganistanie, u bohaterskich „wyzwolicieli“ oczywiście, gwiazdka na parkingu, gwiazdka na niebie i ochlaj u biskupa... i to jeszcze Karnowskim mało? Bo mnie zdecydowanie za dużo.

piątek, 21 grudnia 2012

Nad swym marnym życiem straconym na bezpardonową walkę o lepszą i "swoją" Telewizję Publiczną, skarży się na Frondzie pani Anna Pietraszek. Oj, jak ona się skarży... aż łzę niechcący uroniłem, bo znam ją osobiście i tym bardziej mnie to boli i uwiera. Czyli jak ona łka, to czemuż ja nie miałbym łkać nad jej przesranym losem?

Ileż jest patosu i godności w tych opowieściach o byłych oficerach służb wszelakich, ciotkach i pociotkach partyjnych urzędników, na każdym kroku szykanujących i panią Anię, i prawego oraz niczym kryształ czystego prezesa Farfała, któremu pani Ania szczodrze doradzała. Strasznie się w tej walce o prawdę wykrwawiła, ran ciała i duszy się  nabawiła i żal dupę wprost ściska jak się człowiek zastanowi co ta cicha i niepozorna bohaterka podziemnego frontu przeżyła. Ileż upokorzeń musiała ponieść, ileż wyrzeczeń i nic nie znaczącego dmuchania zaliczyła.

Jak ta Polska wreszcie będzie nasza i odzyskana, tak jak i odzyskana będzie TVP, to bez dwóch zdań nasz również prezydent, nagrodzi panią Anię jakimś Orłem Białym z Gwiazdą (choć nie, gwiazda się źle kojarzy, poza Andrzejem Gwiazdą rzecz jasna), a Krzyżem Walecznym to już bezdyskusyjnie udekorowana będzie. Chwała bohaterom jednym słowem i niech się Święta Anna święci. 

sobota, 15 grudnia 2012

Zuzanna Kurtyka eks-żona eks-nieposłusznego i rozrywkowego  (kiedyś) męża, znalazła proste i genialne rozwiązanie problemu wraku. Po prostu po pomoc należy zwrócić się do NATO. Oni Rosję zbombardują, i sprawa będzie załatwiona szybko i gładko bez ceregieli i zbędnej dyplomacji. I wraków przeróżnych będziemy mieli wtedy pod dostatkiem, przebierać i wybierać będzie można do woli.

Więc pytam: czy i kto bzyka panią Zuzę, że jej się takie kocowały w głowie lęgną. Co to za zboczeniec? Jeśli wiecie, to koniecznie powiadomcie NATO. I napiszcie co oni na to to NATO. Aha… i rozpoznajcie również gdzie trzeba, dlaczego Brudzińskiemu stan wojenny myli się permanentnie ze Stanem Borysem, a płyn borygo z gorzką żołądkowa. Nu, paka towariszczy! 

piątek, 14 grudnia 2012

Wczorajszy dzień pamięci czynu zbrojnego generała Jaruzelskiego, alternatywnie zwanym też rocznicą wprowadzenia stanu wojennego, minął raczej spokojnie i bez większych niespodzianek. Kluczowym wydarzeniem był marsz Koncesjonowanych Polaków, którzy mimo 31 lat ciągle się nie obudzili i którym ciągle się wydaje, iż stan wojenny trwa nadal. Nawet byli zdziwieni, że nie było szarży policji na koniach, armatek wodnych i rutynowego pałowania.

Niestety, dokładniejsza obserwacja marszu doprowadziła do wniosku, iż szli w nim głównie ci, którzy stan wojenny pamiętają średnio lub wcale. Bo albo siedzieli głęboko pod pierzyną lub pod sukienką u mamy i skrawka świata zza tej kotary nie widzieli (vide pewien wóc), albo w ogóle ich jeszcze nie było. Całkiem sporo było też byłych konfidentów, którzy zreszta najgłośniej krzyczeli by.. łapać konfidentów i Rote najgłośniej śpiewali.

Na czele pochodu (tym razem bez pochodni) dumnie kroczył kieszonkowy pancernik i papierowy wódz, niestety z bardzo kiepską przeszłościa, nijak nie potwierdzoną przez SB. Być może w ten sposób, bezpieka chciała chronić swoich, ale co mnie tam do tego. W otoczeniu wodza kręciło się, jak zawsze paru przebierańców i zawodowych wycieraczek, etatowych pisowskich półmózgów, a także - delikatnie mówiąc - różnych takich farbowanych kombatantów za dyche, ale mówię po raz wtóry: co mi tam do tego. Ich cyrk i małpy też ich. Najważniejsze, że całkiem fajnie i surrealistycznie było. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 156