tabloid online w stanie spoczynku

* sPiSkownia (Spółka z ograniczoną poczytalnością)

środa, 12 grudnia 2012

Ta data to jakaś straszna jest. Pomroczność i kompletna afera. Nie da się ukryć, że fale elektromagnetyczne (tajemnicze jak najbardziej) najdotkliwiej trafiają w PiS. I tak na dzień dobry goście pomylili datę wprowadzenia stanu wojennego, co biorąc pod uwagę potencjał intelektualny partii, zaskoczeniem raczej nie jest.

A po drugie ich mesjasz, nijaki Kaczyński strasznie, ale to strasznie żałuje, że w owym stanie wojennym nie zapuszkowano go tak jak należy, jeno dosłownie na kilka godzin. Czyli żałuje że – tak myślę – ominął go rutynowy milicyjny wpierdol, który niestety nie ominął innych dużo poważniej przez milicję potraktowanych. No cóż, może warto poczekać, bo co się odwlecze to nie uciecze panie prezesie (przynajmniej tak mówi popularne porzekadło).   

piątek, 07 grudnia 2012

Jeszcze przedwczoraj Mariusz Kamiński bronił swojego kumpla Tomasza Kaczmarka (z zawodu agenta) niczym kapitan Raginis Wizny. Dziś obaj, a zwłaszcza Kamiński, będą potrzebowali przede wszystkim sprawnego obrońcy. Oto sąd okręgowy w Warszawie, nie podtrzymał opinii sądu rejonowego i uznał, że były szef CBA stanie przed wymiarem sprawiedliwości by ponieść karę za swe kryminalne czyny.

Kamińskiemu (a także jego bliskim współpracownikom) zarzuca się, iż masowo podrabiali dokumenty, wyłudzali i wymuszali zeznania, prowadzili nielegalne akcje, czyli niczym nie różnili się od tych których ponoć ścigali. Toż to nie jeden groźny gangster ma mniej na sumieniu, niźli ten mały, zasuszony i zawistny człowieczek, o proweniencji podwórkowego ciecia.

Pod skrzydłami państwa wyrosła więc regularna mafia z tym niepozornym z wyglądu capo de tutti capi na czele. A służyło mu i na posyłki było iluś tam głupkowatych Tomsiów. Bezrefleksyjnych żołnierzy wykonujących cywilne wyroki śmierci na niepokornych, niewygodnych i nieusłużnych. Pytanie więc zasadnicze: kto z kim tu walczył, kto kogo ścigał i kto od kogo się uczył? Prawo i sprawiedliwość a’la Cosa Nostra?

wtorek, 13 listopada 2012

Sprawa jest niezwykle prosta, a nawet  banalna. Przynajmniej wedle pana posła Górskiego oraz posła Pięty. To wszystko to była prowokacja i zmowa wiadomo kogo przeciwko wiadomo komu.

Uczestnicy marszu byli przecież pokojowo nastawieni, spokojni jak baranki i gdzie im tam było do wzniecania rozrób. A w życiu! Oni celebrowali w skupieniu niepodległość, niepodległość która nie w smak jest tuskowym totalitarystom. I ponieważ nic się nie działo i nie można było prześladować patriotów, przeto poszedł rozkaz by przystąpić do działania. W życie wszedł Plan B. 

Zza zbrojnego we wszystko co możliwe, łącznie z bronią jądrową kordonu policji, wybiegło kilkadziesiąt zamaskowanych osób, które obrzuciły petardami i racami delegację narodu. Naród petardy odrzucił, celując nieświadomie, w policję. Oto chodziło. Policja zatarła ręce i ruszyła do pacyfikowania patriotów.  Bohaterską postawa wykazali się jednak wspomniani posłowie.

Na wstrząsającym filmie dokumentalnym widać, jak poseł Górski ubezpieczany przez komandosa Piętę z narażeniem życia, zdrowa, tudzież pamiątkowych rękawiczek, zatrzymuje ciałem swym bojowy wóz policji pełen antynarodowej wody. Mówię wam, będą o nich i ich czynach za sto lat jeszcze dziękczynne songi grajkowie uliczni śpiewali. Na razie klub PiS zamierza wystąpić do prezydenta (szkoda że namiestnika) o odznaczenie bohaterskich posłów krzyżem Virtutti Militari. Chwała bohaterom!!!

sobota, 10 listopada 2012

Gdzie jest najlepsze miejsce dla polityków PiS? Na pewno nie w parlamencie. Wedle Janusza Palikota ich miejsce jest w więzieniu, gdyż swoją działalnością i postawą zagrażają interesom państwa.

Jest w tej diagnozie jakiś racjonalizm, acz należy dyskutować o detalach. Bo to, że pisiaki szkodzą, rujnują i de facto służą interesom (najprawdopodobniej nieświadomie) obcego państwa, jest już dość oczywiste. Tyle, że za czyny te i postępki nie powinno się ich zamykać do więzienia. Obowiązują bowiem pewne standardy.

Otóż jak świat długi i szeroki, cywilizowany świat, osoby chore (nawet morderców) nie zamyka się w kiciu, tylko w szpitalu psychiatrycznym. Nie możemy więc być barbarzyńcami. Tym bardziej że problem dotyczy nie byle kogo, bo całej wierchuszki największej opozycyjnej partii w Polsce. To, że wierchuszka ta, to kliniczni wariaci i schizofrenicy jest pewne i nie podlegające dyskusji, ale pod żadnym pozorem nie można ich zamykać w więzieniu, bo zrobią krzywdę sobie i innym. I nawet jak ich się kiedyś wyleczy, to trudno będzie ich potem ukarać, bo robili źle i głupio, kiedy mieli pierdolca. Dlatego panie pośle Palikot, protestuję przeciwko szykanowaniu chorych i nie zgadzam się z pana tezą i bardzo mnie też to zaskakuje, bo nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek wystąpię w obronie PiS. 

środa, 07 listopada 2012

W tej Polsce sensacja goni wprost sensację. Jeszcze nam krew nie wyszła ze stanu wrzenia po bestialskim potraktowaniu tropicieli prawdy z Rzepy, a już paliwa do ognia dolał nam nijaki Gliński. Premier Gliński. Oto żelazny kandydat PiS na plastikowego premiera powiedział w radiu, że nie wierzy w zamach w Smoleńsku (!).

"To, że Jarosław Kaczyński mówił o zamachu i zamordowaniu w Smoleńsku 96 osób, burzy nasz pomysł na merytoryczną kampanię. Ja pod tezą o zamachu się nie podpisuję".

I nie wiem przeto, czy ten chłop ma jaja, czy może raczej nie ma wyobraźni. A nawet jeśli ma jaja, to pan Kaczyński w ramach jak najbardziej "merytorycznej dyskusji", zaraz mu te jaja utnie, rzec można tuż przy dupie. I zobaczymy wówczas jak cienkim głosikiem śpiewał będzie pan "premier techniczny" i jak szybko, wręcz błyskawicznie wróci mu głęboka wiara w zamach i zbrodnię.

Ucięte jaja zaś pana profesora, na kiju po mieście nosił będzie pan Brudziński. On swoim zwyczajem na wszelki wypadek panu premierowi technicznemu jeszcze ryja obije w jakiejś ciemnej ulicy lub w pociągu, ku wiecznej pamięci, by z prezesem więcej w chuja nie leciał. W każdym razie wykształcony, stary i doświadczony człowiek z tego Glińskiego a nie wie co robi, a właściowe co mówi. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 134