tabloid online w stanie spoczynku

* NIECODZIENNIK POLSZEWICKI (d. Entezeitung Show)

wtorek, 18 września 2012

1/ Miło mi niezwykle donieść, że lada moment, lada dzień i noc lada, ukaże się nowa, rewelacyjna powieść Bronisława Wildsteina zatytułowana „Ukryty”. Będzie to powieść o manipulacjach i heroicznych polskich zmaganiach o prawdę, bo do kurwy nędzy o czym niby miała by być? Przed niektórymi empikami tworzą się już entuzjastyczne społeczne kolejki. Jak w przypadku innych prawicowych wydawnictw, sprzedaż „dzieła” będzie wspomagana dodawaną gratis prezerwatywą, tym razem o smaku czarnej porzeczki. Onaniści będą w niebo wzięci.

2/ Miło mi również donieść, że Bydgoszcz to kolejne miasto na mapie polskiej narodowej zdrady i hańby. Miał być most imienia Lecha Kaczyńskiego (radni spontanicznie obiecali to w 2010 roku), ale teraz okazuje się że nie będzie. W głosowaniu wniosek z kretesem przepadł. Dlaczego? Bo – jak wyraził się jeden z radnych – „jest wielu bardziej zasłużonych dla Bydgoszczy niż prezydent Kaczyński.” A to wredny, antykaczy chuj! Jak drugi Kaczyński obejmie władzę, Bydgoszcz na pewno straci prawa miejskie.

3/ I żeby miło było do końca, to donoszę i uprzejmie informuję, iż ekshumowano panią Annę Walentynowicz (prawdopodobnie), głównie po to, by inna Anna, czyli Fatyga, miała pewność że modli się za właściwego katolika, a nie za jakąś przypadkową znajdę. No i na koniec warto może wspomnieć, że nie pojawił się żaden nowy kandydat na premiera, co jest wiadomością raczej przygnębiającą.

poniedziałek, 21 maja 2012

1/ Tomasz Lis wierzy w to, iż sukces pisma w dużej mierze zależy od okładki. W każdym razie po Macierence-Talibie, mamy teraz Newsweek ze świętą parą. Jezusek i Maryśka wskazują na gwiazdy Dawida umieszczone na piersi zamiast serca. Całość  krasi jeszcze krzykliwi napis: „Jezus Maria Żydzi!” Oj coś mi się zdaje, że do tej stodoły w jakimś nowym Jedwabnem,  oprócz Pasikowskiego trafi też kolega Lis. Katolicy pewnych rzeczy nie wybaczają i nie puszczają płazem.

2/ Wedle pisiego posła Rycharda Czarneckiego, PiS wygrywa z PO. Ujawnił on na Twitterze wynik sondażu przeprowadzonego na zlecenie jego ugrupowania. I tak partia ostatniego z Kaczyńskich jest już na szczycie i wyprzedza PO aż o 5%.  Niestety nie wiemy jak sformułowano pytanie sondażu, ale z różnych przecieków wynika, że pytano o to, która partia już nie powinna wrócić do władzy. I tym sposobem na PiS wskazało 33% a na PO 28% Polaków.  Czarnecki zaś zinterpretował wszystko tak jak zinterpretował, czyli jak było mu wygodnie. Ale nie od dziś wiadomo, że temu gościowi nie wolno wierzyć niczym najgorszemu psu.

3/ Jakoś tak dzięki Palikotowi głośno zrobiło się o apostazji. Wierni pancerni, oraz ich nierozgarnięci pasterze,  prześcigają się teraz w wynajdowaniu argumentów deprecjonujących to coraz powszedniejsze zjawisko. Bagatelizują, marginalizują w ostateczności straszą piekielnymi ogniami i jakąś ekskomuniką czy ekskomunikacją. A problem w gruncie rzeczy jest na swój sposób banalny: gdybyście nie chrzcili gamonie nieświadomych dzieci, to nie było by też apostazji. Czyli szafa gra i dusza śpiewa.

wtorek, 15 maja 2012

1/ Sprawni w mowie i piśmie obrońcy wartości takich i owakich, już orzekli, że najnowszy film Pasikowskiego „Pokłosie” to niebywały skandal. Za polskie i patriotyczne jak najbardziej pieniądze, robi się antypolski film, szkalujący naród, fałszujący prawdę, godzący w naszą dumę i gloryfikujący inny, z natury nieprzyjemny i nieprzyjazny naród. Jak dobrze (a w zasadzie źle) pójdzie, to lada moment Pasikowski też skończy w stodole. Patrioci już zbierają na zapałki.

2/ Czy Niesiołowski obraził, obił i złajał dziennikarkę? Nie za bardzo mi się to układa. Jaki jest Niesiołowski każdy wie i każdy widzi, ale jaka jest pani Stankiewicz, też tajemnicą szczególna nie jest. Każdy widzi i słyszy, a nawet ręce załamuje. Sprytna i śliska sztuka, acz zwyczajowo nieco zaniedbana, o urodzie własnej babki. Poza tym to żadna dziennikarka, lecz dość sprawny acz naiwny i łatwo sterowalny polityczny happener. Więc o co tyle hałasu?

3/ I na koniec słów kilka o książce, a w zasadzie broszurze. Nazywa się ona „Katolik Frajerem?”, o autorze przez grzeczność nie wspomnę. Szkoda chłopa, po co mu ten obciach. Przeglądając to cóś, natknąć się można na nawiedzonych celebrytów i zaprzysięgłych dewotów. Równo w rzędzie stoją i krzyżem potrząsają Babiarz, Ziemiec, Pazura, Zubilewicz… Publicznie wyznają, iż mają pierdolca, i z pierdolcem tym dumnie się obnoszą. Cóż, niewątpliwie katolicy są wśród nas, niewątpliwie wielu z nich straciło dystans do rzeczywistości, oraz przed wszystkim do siebie samego, niewątpliwie też katolik to sztywniak, nudziarz i frajer. Ale po co na ten temat zaraz pisać książkę?

wtorek, 21 lutego 2012

Pani Ewa Błasik (no, wiecie która, co tu dużo pisać), została… Człowiekiem Roku 2011 Tygodnika Podlaskiego. I nie wiem szczerze mówiąc, czy ten tytuł dostała dlatego,  że pochodzi Białej Podlaskiej, czy może dlatego że była żoną Błasika, czy może wreszcie nikt w redakcji nie miał lepszego pomysłu (co w sumie jest najbardziej prawdopodobne). Niezmiennie współczując pani Ewie B., już oczami wyobraźni widzę,  jak człowiekiem roku 2012 jakiegoś podupadającego tygodnika regionalnego, zostanie skądinąd sympatyczny fryzjer Leopold G., który do ładu i składu doprowadzał słynną ondulację pana posła i ministra Wassermanna,  tuż przed feralnym wylotem do Smoleńska. I do dziś z zapałem walczy o dobre imię posła, twierdząc że włosy panu ministrowi ondulowały się jak najbardziej naturalnie, sztuczny był tylko żel.  

I żeby jeszcze przez moment było śmiesznie… Oto pan biskup Michalik otrząsnąwszy się nieco po nadmiarze mszalnego, raczył był podzielić się z publicznością swą wizją, a raczej swoimi zwidami. Rzekł przeto:

„Widzimy, jak planowo atakowany jest dziś Kościół przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie. Nie oszczędzają Kościoła liberalne telewizje i takież pisma”.

Tyle że występ  pana biskupa, jest najlepszym przykładem tego, iż to kościół atakuje nie zaś jest atakowany. Planowo, konsekwentnie i brutalnie. Atakuje wszystko i wszystkich wokół siebie, wedle  zasady: nie ważne za co i kogo, ważne żeby gryźć i kąsać. A potem wystawia na widok publiczny takich błaznów,  którzy ludziom robią wodę z mózgu.

Słynna pani Ela Kruk obwieściła, że nieprzyznanie multipleksowej koncesji dla telewizji Trwam I Wytrwam to łamanie prawa. Zapowiedziała też, że będzie walczyć do końca o sprawiedliwość. Tyle, że wydaje mi się, iż ta pani Ela żeby zrobić „coś tam, coś tam”, musi wpierw zażyć „coś tam, coś tam”, choć jak się ją widzi i słucha,  to trudno nie mieć wrażenia, że ona jest „coś tam, coś tam” od rana do wieczora. W zwichrowanej głowie, zwichrowane kołaczą się myśli. I tak oto jak zaczęliśmy wybitną kobietą, to równie wybitną kobietą zakończyliśmy. 

poniedziałek, 13 lutego 2012

Dwa wydarzenia ostatnimi czasy przykuły moją uwagę. Oto dech mi zaparło gdy przeczytałem, że Antoni  Macierewicz chce wstąpić do PiS. Co więcej: ma zapewnione miejsce w najwyższych władzach partii,  i – jak ćwierkają wróble – ma zostać wiceszefem partii, czyli wice Kaczyńskim. Czy nie sądzicie, że to w gruncie rzeczy słodka wiadomość? Dwóch wariatów rządzi, a koło nich stado starannie wyselekcjonowanych kandydatów na wariatów, albo nawet już półwariatów. Doprawdy śmieszna szykuje nam się wiosna.

PS. Dla jasności wyjaśniam, iż w przypadku partii pana Kaczyńskiego od długiego już czasu używam tylko i wyłącznie skrótu, czyli PiS. Rozwijanie skrótu do pełnej nazwy uważam za nieetyczne i dezawuujące znaczenie dwóch znajdujących się tam słów.

Poza pomysłem z zagospodarowaniem Macierewicza, strasznie podoba mi się też pomysł ojca Ryżyka i podchwycony przez posła Sasina, by katolicy w Polsce nie płacili podatków. Ma to być wyraz aktywnego oporu i protest przeciwko nieprzyznaniu  manipulatorom Ryżyka miejsca na tzw.  multipleksie. No, to ja się rękami i nogami podpisuję pod tym protestem. Chcę by katolicy w Polsce nie płacili podatków i skłonny jestem nawet nawrócić się i zostać katolikiem. A co?  Bóg jaki jest każdy widzi (a w zasadzie nie widzi, tylko myśli że widzi) i co za różnica czy będę z bogiem takim, siakim czy owakim. Jeden czort, najważniejsze że kasy nie trza bulić. Widomość ma więc również bardzo praktyczny i statystyczny wymiar.  Ponieważ podatków nikt nie lubi płacić, to nagle może się okazać, że katolików i głęboko wierzących mamy w Polsce 100%, a nie owe marne 95%,  które od lat z różnym skutkiem nam się wmawia.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10