tabloid online w stanie spoczynku

* BUK, HORROR, OJSZCZYZNA

piątek, 28 grudnia 2012

Oto mamy prawdziwy skandal, ledwie rocznicę narodzin Jezusa z hukiem żeśmy odfajkowali. Bo wyobraźcie sobie, że stołeczny sąd nie zgodził się na dobrowolne poddanie się karze przez biskupa Jareckiego, który zamroczony w trzy dupy gorzałą, tak auto prowadził, że skosił stołeczny słup. A wszystko było już poukładane, dogadane  i na ile możliwe poupychane pod dywan. Tymczasem pani sędzina strzeliła focha i chce zacnego pasterza po sądach włóczyć.

Sąd zdaje się mówi, że dobrowolnie poddawać karze to może się statystyczny Kowalski, a biskup czyli ponoć moralny wzorzec dla owieczek, worcową musi ponieść karę. Jeśli nadal uważacie, że prześladowanie katolików (a hierarchów zwłaszcza) to kleszy wymysł, to teraz raczej nie macie już wątpliwości. Akcja prześladowania kleru się rozwija i wchodzi w nowy etap!

Zresztą okołokatolibskie niby portale już rozwarły gęby i wrzeszczą o spisku, o próbie upokorzenia biskupa, o nękaniu na granicy prześladowania. I obawiam się (choć już ręce zacieram), że jeżeli pani sędzina Edyta utrzyma fason (trzymamy kciuki), to pan Worzec Moralny biskup Jarecki zafasuje regularną odsiadkę. Odsiadka będzie pewnie w zawiasach, ale to zawsze lepsze niż jakieś urojone grabienie liści w ogrodzie, którego i tak by nie było. Bo jeśli chodzi o odgrywanie ściemy, to biskupi są tu niedoścignionymi mistrzami. Nawet w stanie niecodziennym czyli na trzeźwo, niekoniecznie po pijaku.

poniedziałek, 03 grudnia 2012

Jestem zaniepokojony brakiem nowych informacji o postępach polskiej misji wyzwoleńczej w Afganistanie. Czy kraj został już uwolniony od afgańskiego okupanta i czy demokracja czyni postępy, niezależnie od podstępów i zasadzek? Nie wiem tylko, czy moje zainteresowanie nie jest aby karalne, a ciekawość ma nie jest pierwszym krokiem do piekła.

Acz z drugiej strony - oceńcie sami - nie używam tu żadnych słów mogących uchodzić za obraźliwe, ani tym bardziej nie posiłkuje się definicjami które z założenia ranią i są konfrontacyjne, i mogą coś lub kogoś poniżać. Po prostu jako karny podatnik, a tym samym patriota, chcę wiedzieć co się dzieje i czy w przyszłym roku moje (po)datki znów przyczynią się do tego, że kolejny skrawek mej ojczyzny, nawet ten najbardziej oddalony od macierzy (dzikie pola rzec można, lub kresy nawet), oddychać będzie wolnością i cieszyć się będzie demokracją. 

piątek, 09 listopada 2012

Ledwo film Pasikowskiego „Pokłosie“ wszedł do kin, a już burza w pełni z grzmotami i błyskawicami.

Wprowadzenie tego do obiegu publicznego, pokazywanie w kinach, to niebywały skandal, bowiem „Pokłosie“ jest dla Polski filmem fatalnym i wyjątkowo szkodliwym – orzekli jak zwykle wprawni w mowie i pismie najznamienitsi narodowo prawicowi publicyści. To wredny i czarny niczym najczarniejsza noc pijar, który za własne pieniądze zafundowała sobie Polska. Trzeba ukarać i pilnie napiętnować tych, którzy w sposób wynaturzony, w sposób rasistowski, ukazują nasz dzielny naród i niewybaczalnie go obrażają. Hańba, hańba słychać zewsząd.

Element narodowo-słyszny, podbudowany taką diagnozą, stawia kosy na sztorc. Bojkotować, krzyczy naród. „A co z kolaborantami-aktorami, którzy w tej żydowskiej produkcji zagrali? Też należy bojkotować antypolskie ścierwa, niech jadą do Hollywood i tam robią karierę wśród żydowskich przyjaciół!“ To cytat z prawicowego portalu braci Karnowskich. Jeden z wielu w tym stylu obecnych na w tym głęboko  patriotycznym portalu, który z lubością i pietyzmem wielkim pielęgnuje zdrowe, narodowe nawyki. Kibel, w towarzystwie tego partaliku, to perfumeria i salon piękności.

czwartek, 18 października 2012

Przedwczoraj minęła kolejna rocznica wydarzenia, kiedy to stado ponad stu stetryczałych, zgnuśniałych i ogólnie zaniedbanych kolesi w kieckach, na papieża wybrało Karola Wojtyłę (16.10.1978). Albo coś przeoczyłem, albo niedokładnie obserwowałem, albo też ta wielka jak zawsze rocznica jakoś tak bez szumu i wstydliwie przez Polskę przemknęła.

Telewizje nie przerwały programu, Zelnik nie czytał dramatów ani wierszy papci, nie było ogólnopolskich akademii godzinami transmitowanych przez media, żaden purpurowy purpurat nie wystąpił z orędziem do umęczonego narodu, żadna szkoła nie dostała imienia pana Jana, nikt w knajpie nad kotletem nie zanucił "Barki"… Coś generalnie podejrzanie cicho było.

Może coś się jednak stało, może mu tę beatyfikację cofnęli, albo może się okazało że to jednak Żyd i cyklista, może Rydzyk fatwę wydał? Nie wiem jak wy, ale poważnie jestem zaniepokojony a nawet rozczarowany. Takie wielkie święto, a widać wszyscy zajęci byli czym innym. Truchło Kaczynskiego bez retuszu, ulewa na narodowym, łże premier Glinski dukający kolejne przemówienie, jak tu w takim towarzystwie się przebić? 

wtorek, 02 października 2012

Jutro minie 68 rocznica zakończenia (upadku) powstania warszawskiego, bezsensownej rzeźni zorganizowanej dla pokrzepienia serc i poprawienie samopoczucia niektórych ówczesnych politykierów. Ci którzy ocaleli, zeznają na ten temat różnie, choć oficjalnie rządzi raczej zwyczajowo (i towarzysko) przyjęta pochwała powstania. Niektórzy z powstańców wyznają, że „koniec powstania warszawskiego to była gorycz, bo chcieliśmy bić się dalej”. Nam współczesnym i niezamieszanym, trudno w taką deklarację uwierzyć, bo zdaje się, że sporo ciągle takich, co biją się nadal.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13